Dziennik Gazeta Prawana logo

Hokeiści Colorado Avalanche o krok od zdobycia Pucharu Stanleya

23 czerwca 2022, 09:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Hokeista Colorado Avalanche Nathan MacKinnon (#29) w walce o krążek z zawodnikami Tampa Bay Lightning Michaiłem Siergaczowem (#98) i Ryanem McDonaghem (#27)
<p>Hokeista Colorado Avalanche Nathan MacKinnon (#29) w walce o krążek z zawodnikami Tampa Bay Lightning Michaiłem Siergaczowem (#98) i Ryanem McDonaghem (#27)</p>/Newspix
Hokeiści Colorado Avalanche wygrali na wyjeździe z Tampa Bay Lightning 3:2 po dogrywce czwarty mecz finału ligi NHL, prowadzą w serii play-off 3-1 i brakuje im jednego zwycięstwa, by po raz trzeci w historii klubu zdobyć Puchar Stanleya. Kolejne spotkanie - w piątek w Denver.

Mecz numer cztery rozpoczął się po myśli najlepszych w dwóch poprzednich sezonach Lightning. Praktycznie od początku gry trwało oblężenie bramki gości i w 36. sekundzie - w sporym zamieszaniu - odbity przez bramkarza Avalanche Darcy'ego Kuempera krążek przejął Anthony Cirelli i skierował do siatki.

Obrońcy tytułu prowadzili do szóstej minuty drugiej tercji, kiedy okres gry w przewadze wykorzystał Nathan MacKinnon i wyrównał na 1:1. Po pięciu minutach indywidualną akcją i zaskakującym strzałem z backhandu odpowiedział Szwed Victor Hedman i znowu prowadziły "Błyskawice".

W 53. minucie odbity przez rosyjskiego golkipera miejscowych Andrieja Wasilewskiego krążek trafił na kij Niemca Nico Sturma, ten od razu uderzył na bramkę, ale kierunek lotu zmienił jeszcze Andrew Cogliano i to jemu zapisano trafienie.

Kontrowersja w dogrywce

Na początku 13. minuty dogrywki po indywidualnej akcji Nazem Kadri objechał Wasilewskiego i umieścił krążek w siatce. Gol wzbudził sporo kontrowersji, bo powtórki telewizyjne nie pokazują dokładnie momentu, w którym krążek wpada do siatki, a poza tym ekipa z Florydy uważała, że w tej akcji goście mieli na lodzie za dużo hokeistów.

 - ocenił tuż po zakończeniu gry trener Lightning Jon Cooper.

Władze NHL wydały krótko po meczu oświadczenie, w którym podkreśliły, że żaden z czterech arbitrów nie dostrzegł na lodzie nieprzepisowej liczby graczy.

"Nadszedł już czas, by dołączyć do tej zabawy"

Zdobywca zwycięskiej bramki pauzował prawie trzy tygodnie z powodu kontuzji kciuka. W środę wrócił na lód.

 - przyznał mający libańskie korzenie Kadri.

Piąty mecz finału - w piątek w Denver, gdzie Avalanche wygrali dwa pierwsze starcia z zespołem z Tampy, a w tegorocznym play-off mają bilans 7-2. Zwycięstwo zapewni im trzeci w historii Puchar Stanleya. Wcześniej zdobyli to trofeum w 1996 i 2001 roku. Nigdy nie przegrali finałowej serii.

Jeśli górą będzie walcząca o trzeci z rzędu triumf i nawiązanie do wyczynu New York Islanders z lat 1980-83 drużyna z Florydy, to rywalizacja ponownie przeniesie się do jej hali.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj