"Iga otarła się o ćwierćfinał. Przegrała trochę pechowo. Najbardziej żałuję tego, że tą porażką straciła szansę na mecz z legendą tenisa Sereną Williams. Byłby to historyczny pojedynek tenisistek, których dzieli 20 lat, a Williams to przecież najwybitniejsza zawodniczka od czasów Martiny Navratilowej. Iga jeszcze wielokrotnie zagra w Australii w ćwierćfinale, półfinale, a wierzę, że także w niejednym finale, ale na pojedynek z Williams na takim turnieju może już nie mieć szans" - uważa Fibak.

Reklama

Polka wygrała pierwszą partię, w drugiej dominowała zawodniczka z Rumunii, a trzeci set był najbardziej wyrównany i o triumfie obecnie drugiej rakiety świata 3:6, 6:1, 6:4 zdecydowało jedno przełamanie więcej.

"Pierwsze siedem gemów tego meczu, to był tenis bajeczny, na najwyższym światowym poziomie, prezentowany przez obie zawodniczki. Kiedy Polka przełamała rywalkę w ósmym gemie, wydaje się, że Halep dwa następne poddała. Potem Iga miała kryzys, ale nie jeden raz już udowadniała, że z takiej zapaści potrafi wyjść, jeśli jeszcze nie w drugim, to w trzecim secie. Ten ostatni wisiał na włosku, ale niestety - jeśli w Paryżu wszystkie piłki Igi spadały po właściwej stronie linii, tak w dzisiejszym meczu często lądowały po niewłaściwej. Minimalnie, ale nie po tej, jak byśmy chcieli. Z drugiej strony dawno nie widziałem tak dobrze grającej Halep, tak precyzyjnej, dokładnej, porządnej, dbającej o każdą piłkę" - podkreślił były tenisista.

Świątek w gronie najlepszych na świecie

Mimo porażki i braku awansu do ćwierćfinału, Fibak dobrze ocenia start Świątek w Melbourne.

"Jeszcze niedawno czwartą rundę i możliwość gry z rywalką klasy Halep uznalibyśmy za ogromny sukces. Teraz traktujemy to, jakby tak miało być. Przyzwyczailiśmy się do tego, że Iga należy do grona najlepszych tenisistek świata. A ona jest ciągle bardzo młoda i przed nią świetlana przyszłość" - zakończył.