W ostatnich latach Linette nieraz miała pecha w wielkoszlemowej rywalizacji, trafiając na jej wczesnym etapie na zawodniczki ze ścisłej czołówki. Podobnie było teraz w Londynie, ale tym razem udało się jej wyjść zwycięsko z tej konfrontacji. Zajmująca 44. pozycję na liście WTA Polka pokonała będącą piątą rakietą świata Switolinę 6:3, 6:4. Z półfinalistką poprzedniej edycji Wimbledonu zmierzyła się wcześniej dwukrotnie. Oba te zacięte, ale dwusetowe spotkania przegrała. Pomogły jej one jednak teraz.
- wyliczała poznanianka.
Nie miała teraz tradycyjnego w wielkoszlemowej rywalizacji dnia przerwy między spotkaniami singlowymi. Ze względu na duże opóźnienia spowodowane deszczem mecz otwarcia rozegrała dopiero w środę. Nie była pewna odpowiedzi na pytanie, czy cenne zwycięstwo nad Anisimovą dzień wcześniej mogło jej pomóc mentalnie w czwartek.
- oceniła Linette.
Trzecia runda to najlepszy jak na razie wynik 29-letniej tenisistki w singlowej rywalizacji w Wielkim Szlemie. O pierwszy w karierze awans do 1/8 finału takich zawodów zagra z rozstawioną z numerem 30. Paulą Badosą. Poznanianka jeszcze nigdy nie zmierzyła się z młodszą o pięć lat Hiszpanką, która najlepiej czuje się na "mączce". Zawodniczka z Półwyspu Iberyjskiego jest ćwierćfinalistką tegorocznego French Open, a w poprzedniej edycji paryskiego turnieju odpadła rundę wcześniej. W innym zawodach wielkoszlemowych - aż do teraz - nie przeszła nigdy drugiej rundy.
- zaznaczyła Polka.