- analizowała Linette przed kamerami Eurosportu.
Polka grała spokojnie, ale pewnie. Była regularna, w całym - trwającym prawie dwie godziny - spotkaniu popełniła tylko 14 niewymuszonych błędów, wobec 33 rozstawionej z "czwórką" Francuzki.
– przyznała 30-letnia poznanianka.
Jednym z jej atutów na antypodach jest przygotowania fizyczne. Jak przekazała, okres przygotowawczy z trenerem Markiem Gellardem był przed tym sezon nieco inny niż wcześniej.
– tłumaczyła.
Linette dopiero w 30. starcie w Wielkim Szlemie nie tylko po raz pierwszy dotarła do najlepszej ósemki, ale debiutowała już w 4. rundzie.
- mówiła na konferencji prasowej.
Dlatego nie kryła radości z życiowego sukcesu.
– podsumowała.
W środę jej rywalką będzie Karolina Pliskova, która w przeszłości przez siedem tygodni była na czele rankingu tenisistek, a teraz pasuje się na 31. pozycji, o 14 wyżej niż Linette.
W oficjalnych meczach Polka ze swoją czeską rówieśniczką mierzyła się dziewięć razy. Odniosła tylko dwa zwycięstwa, ale pokonała ją w ich ostatniej konfrontacji - w listopadzie w turnieju finałowym Billie Jean King Cup. Była też blisko sukcesu na otwarcie ostatniej edycji US Open, a faworytka przechyliła szalę na swoją korzyść dopiero w tie-breaku trzeciej, decydującej partii.
Linette zarobiła już w tym roku w Melbourne ok. 380 tysięcy dolarów amerykańskich, a 430 punktów rankingowych pozwoli jej w pierwszym notowaniu po Australian Open zadebiutować w czołowej "30" listy światowej. W "wirtualnym" zestawieniu plasuje się na teraz na 28. pozycji.