Dziennik Gazeta Prawana logo

"Chcąc być mistrzem, muszę go pokonać"

3 lutego 2010, 22:04
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Estrada na pewno jest dość szybki, ruchliwy, ma też dwie ręce i zadaje ciosy, więc ma szanse. Ale jak dobry by nie był, to skoro chcę być mistrzem świata wagi ciężkiej, muszę z nim wygrać i iść dalej - mówi Tomasz Adamek, który w sobotę stoczy walkę o mistrzowski pas wagi ciężkiej.


: Gdybym poważnie brał takie zapowiedzi, to pewnie nie stanąłbym do walki. Ale nie biorę, i co najwyżej może się nimi przejąć moja żona. Słowami nikt nie wygra. Musisz wyjść do ringu i udowodnić, że potrafisz robić to, co zapowiadałeś. Ja wejdę do niego dobrze przygotowany, po ośmiu tygodniach ciężkiego treningu. A teraz nie będę dużo mówił.


Na pewno nie jest on puncherem, który jednym ciosem wygrywa walki. A czy ja przyjmuję wiele ciosów? W boksie bez mocnej szczęki nie ma czego szukać. Czasem trzeba przyjąć cios, a potem go oddać, by wygrać walkę. Właśnie takie wymiany są tym, na co kibice czekają i co najbardziej kochają. Mamy swoje założenia taktyczne i na taki sposób walki jestem przygotowany. Jestem gotowy na wojnę.


Kto więcej waży, ten szybciej słabnie. Ja przyszedłem z kategorii półciężkiej i junior ciężkiej, więc na pewno ciężki będzie męczył się szybciej ode mnie. Obserwowałem wiele walk zawodników o dużej wadze i widziałem, że kiedy przychodzi siódma, ósma runda to lżejsi rywale zaczynają ich obijać. Wierzę, że 6 lutego też tak będzie.


Absolutnie mi to nie przeszkadza. Liczyć się będzie szybkość i siła. Można ważyć 90 kilogramów i być bardzo silnym.


Nigdy nie lekceważę żadnego przeciwnika. Estrada na pewno jest dość szybki, ruchliwy, ma też dwie ręce i zadaje ciosy, więc ma szanse. Poza tym ma spore doświadczenie z amatorskich walk. Ale zobaczymy, jak wypadnie na moim tle. Jak dobry by nie był, to skoro chcę być mistrzem świata wagi ciężkiej, muszę z nim wygrać i iść dalej.

czytaj dalej


Amerykanie znani są z tego, że dobrze amortyzują ciosy, wykonując balans tułowiem, uchylając się. Generalnie trudno jest ich trafić. Ale poczekajmy do soboty. Jak to mówią: w boksie nie ma odpornych, są tylko źle trafieni.


Jak z każdym. Wszystkie sparingi były bardzo dobre. Ani razu nie zdarzyło się tak, żebym był w opałach. Jestem gotowy do walki.


Na sto procent.


Ale zastępował go mój nowy trener Roger Bloodworth. Dobrze mi się z nim współpracowało i na pewno będę korzystał z jego pomocy. A termin nie ma żadnego znaczenia, bo tym razem nie muszę pilnować limitu wagi.


Dobrze. Nie tracę sił, zbijając wagę. W tej chwili ważę 100-102 kilogramy i niczym nie muszę się przejmować. Odżywiam się normalnie, przyjmuję minerały oraz witaminy i trenuję pod okiem trenera od przygotowania siłowego Ralpha Mendeza.


Nie przeżywam tej walki. Jeśli bym przeżywał, to znaczyłoby, że się boję.


Tak, jak zawsze - w domu z rodziną.


Jak najdalej, bo takie rozmyślania nic nie dają. Po raz ostatni trenuję w czwartek, a potem już tylko odpoczywam.

czytaj dalej


Nie. Gdybym brał, nie wchodziłbym do ringu.


Prawdopodobnie wyskoczę na parę dni do Polski, a potem z powrotem do pracy. Następna walka jest zaplanowana na 24 kwietnia.


Na razie nie wiem, ile mógłbym zarobić na walce Arreolą, dopiero staramy się tego dowiedzieć. To dobry bokser i jeśli będzie taka możliwość, to chętnie się z nim zmierzę. Na razie jednak czekam na dzień 6 lutego i walkę z Estradą.


Na pewno coś zarobię, ale na razie nie wiem, ile, bo mam układ procentowy. W przewidywania się nie bawię.

*Tomasz Adamek, były zawodowy mistrz świata w kategorii półciężkiej i junior ciężkiej, obecnie posiadacz pasa międzynarodowego mistrza wagi ciężkiej organizacji IBF, zdobytego 24 października 2009 r. dzięki zwycięstwu nad Andrzejem Gołotą

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj