Dziennik Gazeta Prawana logo

Mistrz marketingu 8. raz wygra Tour de France?

3 marca 2010, 19:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lance Armstrong ze swoim nowym teamem RadioShack zamierza przerwać złą opinię o kolarstwie i znów zachęcić sponsorów do inwestowania w tę dyscyplinę. W zaledwie kilka miesięcy powołał do życia grupę z budżetem 20 mln dol. Lista sponsorów wciąż jest otwarta.

26 kolarzy z 16 krajów i jeden cel - 8. zwycięstwo Armstronga w Tour de France. Amerykaninowi mają pomóc jego rodak Levi Leipheimer, Niemiec Andreas Kloeden oraz belgijski menedżer ekipy Johan Bruyneel. Wszyscy w poprzednim sezonie związani byli z kazachską grupą Astanie, jedną z najbogatszych ekip w Pro Tourze.

Krezusem pozostaje jednak rosyjska Katiusza z budżetem około 26 mln dol., Astana ma o 4 mln mniej. RadioShack, mimo że najbiedniejsze w tym gronie, nie musi się jednak martwić o swoją pozycję. W przeciwieństwie do swoich wielkich rywali nie mają bowiem na koncie oficjalnej wpadki dopingowej (w składzie Astany jest wracający banita Aleksander Winokurow).

Amerykaninowi, który na koncie ma niezliczone sukcesy sportowe, obraca się wśród największych gwiazd polityki i show-biznesu, nigdy nie udowodniono stosowania dopingu. W rękach jednego z największych specjalistów od marketingu sportowego stało się to główną kartą przetargową: "Nic nie ryzykujecie, inwestując w moją ekipę" - nawołuje Armstrong.

Po ostatnich aferach związanych m.in. doktorem Fuentesem czy trzecią generacją EPO (CERA) wizerunek kolarstwa znowu został mocno nadszarpnięty, a rozwój zatrzymany. W efekcie w kolarstwie zanotowano około 40-proc. spadek wynagrodzeń dla zawodników, przy 74-proc. wzroście budżetów teamów.

Podobnie z nagrodami finansowymi, które nie zmieniły się od 2005 r. Najlepsi kolarze świata, tacy choćby jak Andy Schleck czy Alberto Contador mogą liczyć na wynagrodzenie w wysokości około 500 tys. euro rocznie (bez kontraktów za wykorzystanie wizerunku, które są kilka razy wyższe). Armstrong, który do kolarstwa powrócił w 2009 r. po 3,5-letniej przerwie, poprzednim sezon przejeździł w Astanie charytatywnie. Mógł sobie jednak na to pozwolić. Jeden wygłoszony przez niego odczyt dotyczący walki z rakiem organizowany przez jego fundację LiveStrong kosztuje 175 tys. dol. W 2010 r. tych odczytów Armstrong ma zaplanowanych wiele - co gwarantuje mu wpływ na konto w wysokości 3 mln dol.

Teraz swoje umiejętności marketingowe Armstrong wykorzystał przy pozyskiwaniu sponsorów dla nowej grupy. Jeszcze w 2009 r. znalazł potężnego sponsora - RadioShack, jednego z największych producentów sprzętu elektronicznego na amerykańskim rynku. W tym podpisano też lukratywne kontrakty z producentem rowerów firmą Trek (3,75 mln dol. rocznie) i Nissanem. A przecież to dopiero początek sezonu w Europie. RadioShack właśnie debiutuje w wyścigu Murcia Tour.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj