Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzięki komorze będą niezniszczalni

8 sierpnia 2008, 09:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dzięki najnowszemu pomysłowi Roberta Śmigielskiego polscy pływacy będą w Pekinie niczym niezniszczalny komandos John Rambo - opisuje "Fakt". Opiekujący się naszymi reprezentantami lekarz przekonał ich do korzystania z komory hiperbarycznej.

Przypominające oglądane w filmach o podboju kosmosu komory do hibernacji urządzenie ma przyspieszać regenerację uszkodzonych i zmęczonych mięśni zawodników. W jej wnętrzu panuje ciśnienie 1,5 atmosfery, przez co człowiek czuje się jak po zanurkowaniu w wodę na głębokość 4 metrów.

"Dzięki temu tlen, którym się oddycha jest rozpuszczany nie tylko w krwi, ale również płynach ustrojowych, w związku z czym dociera do innych miejsc ciała, dużo głębiej niż może zrobić to krew. Powoduje to przyspieszenie regeneracji mięśni o 40–55 procent. To jest takie cudo, które naprawia drobne uszkodzenia, naciągnięcia, nawet naderwania więzadeł" – wychwala Śmigielski.

Jego zdaniem komora, którą nasi pływacy otrzymali do dyspozycji zaledwie niecałe dwa tygodnie przed igrzyskami, w niczym im nie zaszkodzi. Jedyne przeciwwskazanie to klaustrofobia. Człowiek w komorze czuje się jak w zamkniętym szczelnie śpiworze.

"Nie ma na nią odpornych. To nie jest lekarstwo, które na jednego zadziała, a na innego już nie. To czysta fizyka. Wtłoczony do organizmu gaz ulatnia się przez 4–5 godzin. Można więc stosować ją przed wysiłkiem, by poprawić rezerwy organizmu i po, by zregenerować to co zostało uszkodzone" – mówi "Faktowi" lekarz pływaków.

Zawodnicy początkowo niechętnie kładli się do wartej podobno 60 tysięcy dolarów komory. Teraz korzystają z niej tak ochoczo, że na sesję trzeba się zapisywać i czekać do późna w nocy.

"Nie czuje się bezpośrednich efektów działania tej komory. Ale na przykład po podróży do Chin bardzo mi pomogła" – mówi Bartosz Kizierowski. Nasz sprinter leżąc podczas wczorajszego zabiegu grał na przenośnej konsoli video. Otylia Jędrzejczak, która korzystała z komory przed nim, przespała całą trwającą godzinę sesję. "Jak było? Ale gdzie? Przecież ja nigdzie nie byłam" – żartowała wracając do swojego pokoju „Oti”.

"Żeby miało to sens, sesja powinna trwać minimum 45 minut. Ale im dłużej tym lepiej. Sylvester Stallone kiedy kręcił ostatnią część filmu „Rocky” wszystkie noce spędził w takiej komorze. Bez takiej pomocy ze względu na wiek nie dałby rady dotrwać do końca zdjęć. Mam informację, że Rosjanie mają tu 4 takie komory, stosują je też Australijczycy i Amerykanie" – mówi Śmigielski. Oprócz najnowszego wynalazku nasi reprezentanci mają do dyspozycji również znane już od pewnego czasu namioty tlenowe i baseny lodowe. Oby tylko przeskakujący z jednego cudownego urządzenia do drugiego pływacy nie zapomnieli, że by zdobyć w Pekinie medal, trzeba też po prostu szybko pływać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj