Dziennik Gazeta Prawana logo

Zadanie wykonane - medale są

18 sierpnia 2008, 00:25
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
To była niesamowita niedziela na wioślarskim torze Shunyi pod Pekinem. Wystarczyło kilkanaście minut, by skromny dotąd dorobek polskiej ekipy powiększył się dwukrotnie! Najpierw, po fantastycznym finiszu, na drugim miejscu zakończyła swój wyścig czwórka wagi lekkiej, a niedługo potem, gdy Polacy mieli już na szyjach srebrne medale, z ogromną przewagą wpłynęli na metę ich koledzy z czwórki podwójnej - pisze DZIENNIK.

"Gdy do mety zostało 200 metrów, zacząłem szukać wzrokiem kamery, żeby się uśmiechnąć. Już wiedziałem, że wygramy, że wszystkie złe wspomnienia sprzed czterech lat zostały wymazane" - mówił szczęśliwy Marek Kolbowicz po wyścigu, którego ostatnie metry przypominały finisz sobotniego biegu na 100 metrów mężczyzn i triumf Usaina Bolta. Polacy też zdeklasowali rywali.

"Nie potrafię wyrazić, co czuję, nie znałem takiego uczucia wcześniej" - mówił ze łzami w oczach trener Aleksander Wojciechowski. Jego podopieczni też się wyraźnie wzruszyli.

"A mieliśmy się nie rozklejać. Daliśmy z siebie wszystko w półfinale z myślą o tym, by lepiej czuć się w ostatnim wyścigu - taka taktyka. Wtedy nie miałem sił wysiąść z łódki. Teraz nawet się nie zmęczyliśmy. Jakie to było łatwe" - śmiał się szczęśliwy Kolbowicz, który podczas igrzysk w Atenach był w osadzie, która finiszowała na 4. miejscu.

"Siedem setnych sekundy, których wtedy zabrakło do medalu, to liczba, którą miałem przed oczami przed każdym startem. Teraz ją wymazałem, choć nie mogę nie myśleć o chłopakach, którzy wtedy z nami płynęli, a teraz ich nie ma. Żal, że w Atenach nie było brązu" - mówił Kolbowicz, który sam przyznaje, że rządzi w osadzie w sposób "dyktatorski”.

Zdradził jeszcze DZIENNIKOWI, że gdyby nie zdobył medalu, skończyłby karierę. "A tak mogę spojrzeć wszystkim w oczy. Przed startem byłem psychicznie zmęczony, ale teraz mogę powiedzieć: <Panie prezesie PKOl, panie ministrze, melduję wykonanie zadania>. Zrobiiłem to, co sobie i wszystkim obiecałem".

Czwórka - Konrad Wasilewski, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński i Adam Korol - przez trzy lata dominowała na światowych torach i gdyby nie dwie porażki tuż przed igrzyskami, byłaby uważana za stuprocentowego faworyta. Co innego czwórka wagi lekkiej, która wcześniej nigdy w historii nie stała nawet na podium ważnej imprezy. Chyba nie wszyscy wierzyli w nią nawet w polskiej ekipie, bo... na mecie zabrakło biało-czerwonych flag, by dać je bohaterom. Gdy wzięła je czwórka wagi lekkiej, nie było w co przybrać po wyjściu z wody załogi z czwórki podwójnej. "Dajcie flagi!" - nerwowo krzyczał szef wyszkolenia Bogusław Gryczuk.

"Mało osób w nas wierzyło. Może my czterej, nasze rodziny, trenerzy, najbliżsi znajomi. I to wszystko. A my dokonaliśmy czegoś z granicy marzeń i rzeczywistości. Przed startem chcieliśmy wejść do finału. Po świetnym półfinale uwierzyliśmy w medal. Ale nikt głośno tego nie powiedział... Szczęśliwy, najbardziej w życiu, poczułem się, gdy spojrzałem na wyniki. Wcześniej byłem tak zmęczony, że nawet nie wiedziałem, którzy finiszujemy. Całe zmęczenie minęło. A emerytura olimpijska sprawi, że nie będę się już musiał martwić, czy wystarczy mi w przyszłości na czynsz" - mówił Miłosz Bernatajtys. Trzecich Kanadyjczyków Polacy wyprzedzili o o 17 setnych sekundy. Gdy wyniki zobaczył szczęśliwy Paweł Rańda ze szczęścia wskoczył do wody i wyciągnął palec w stronę nieba. Złoty medal zadedykował zmarłej niedawno matce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj