Sylwia Gruchała: Dajmy na to, że wyjeżdżamy na mistrzostwa świata. Jadą z nami wszyscy działacze związku, ludzie, bez których można by się obejść. Tuż przed naszymi startami robią sobie głośne imprezy. Nie raz było tak, że przed ważnymi walkami budziły nas odgłosy libacji. Na to wszystko patrzył prezes i nie reagował. W normalnym związku, prezes nie pozwoliłby na to. Podobnie, jeśli widziałby, że trener przychodzi pijany na zajęcia, odsunąłby go od pracy.
Nazwisk nie wymienię, ale prezes wie, kim oni są. To ludzie pracujący w związku.
Próbowaliśmy, ale z nami nikt się nie liczy. A przede wszystkim prezes. Zawsze nam powtarza, że to my jesteśmy dla związku, a nie związek dla nas. Traktuje go jak prywatny folwark.
Italiano...
Nawet nie chcę tego komentować. Jak Luigi może być winny temu wszystkiemu?
To jakiś absurd. Pagiński zapamiętał mnie chyba jako dwunastoletnią dziewczynkę, bo od takiego wieku mnie trenuje, ale teraz chyba zapomniał, że mam już dwadzieścia siedem lat, jestem osobą dorosłą i mam prawo do swojego prywatnego życia.
Szermierka dziś jest szybka, liczy się wytrzymałość. Kiedy jestem zmęczona, fizjolog byłby w stanie doprowadzić mnie szybciej do pełnej dyspozycji. Byłoby także mniej kontuzji. Podobnie jest z masażem. W związku są ograniczenia finansowe i trener woli zamiast masażystę zabrać zawodniczkę. Nieraz na zawodach PŚ musieliśmy prosić o pomoc lekarza innej ekipy, kiedy nam coś się stało. To dziadowanie.
Nie wiem, ale sprawia takie wrażenie. Fechmistrz Tadeusz Pagiński jest wspaniałą osobą, świetnym trenerem i fachowcem. Ale jemu samemu także jest ciężko ogarnąć pewne rzeczy, skoro nie ma wsparcia w związku. Poza tym trenerzy są zastraszani. Zawodnicy zgłaszają jakiś problem do trenera, a ten zamiast go rozwiązać sam, odsyła do prezesa. Boi się mu narazić.
Wydaje się, że tak. Kiedyś związek zawiadomił światową federację, że jeden z sędziów jest chory i nie może prowadzić zawodów we Francji. Na jego miejsce wysłano innego. Później ten rzekomo chory od kogoś z Francji dowiedział się, że był chory i dlatego nie sędziował tych zawodów. Polski związek okłamał światową federację.
A kto rządzi związkiem?
No i najprawdopodobniej to prezes ją podjął.
Nie wiem. Na razie myślimy o tym, żeby prezes sam zrezygnował bądź odwołamy go. Jeśli tak się nie stanie, to wtedy ja będę miała pod górę.
Wiem o tym i jest mi cholernie przykro, bo jestem osobą, która zrobiła coś dla polskiej szermierki i nie zasłużyłam na takie traktowanie.