Dziennik Gazeta Prawana logo

UEFA dzieli się zyskami z klubami

9 lipca 2008, 02:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W sumie 43,5 miliona euro rekompensaty będzie musiała zapłacić UEFA klubom za to, że "łaskawie" puściły swoich zawodników na ostatnie mistrzostwa Europy. Za każdy dzień pobytu danego piłkarza na Euro 2008, europejska federacja przeleje na konto jego klubu 4 tys. euro. Najwięcej zarobi Werder Brema - 1,04 mln euro - pisze DZIENNIK.

Wicemistrz Niemiec wysłał na mistrzostwa do Austrii i Szwajcarii aż ośmiu swoich piłkarzy. Dodatkowo zarobi także na Miroslavie Klose, byłym napastniku Werderu, a obecnie piłkarzu Bayernu Monachium (według przepisów, pieniądze od UEFA są dzielone między kluby, w których dany piłkarz grał przez ostatnie dwa lata).

Drugi w rankingu jest Bayern Monachium - 970 tys. euro, a trzeci francuski Lyon, który wysłał na turniej siedmiu piłkarzy (957 tys. euro). Z włoskich klubów najwięcej zainkasuje Milan - 633 tys. euro, z hiszpańskich Real Madryt - 890 tys. euro, a angielskich - Chelsea (713 tys. euro). Niespodzianką może być obecność w czołówce rankingu tureckiego Galatasaray (881 tys. euro) i greckiego Panathinaikosu (853 tys. euro) - oraz brak wśród największych beneficjentów Manchesteru United, który zarobi tylko 491 tys.

Najwięcej, bo aż 57 piłkarzy, którzy wystąpili na Euro, na co dzień grało w Bundeslidze. Kluby niemieckie zarobią więc najwięcej - w sumie 6,12 mln euro. Najmniej bułgarskie - tamtejsza liga miała tylko jednego reprezentanta. Polska ekstraklasa wypadła tylko trochę lepiej niż bułgarska, norweska, czy duńska. Cztery kluby - Wisła Kraków, Legia Warszawa, Lech Poznań oraz Górnik Zabrze - otrzymają w sumie nieco ponad 600 tys. euro. Najwięcej mistrz Polski - około 250 tys. euro.

Dlaczego trzeba płacić klubom za coś, co przez lata odbywało się za darmo? Bo generalnie w Europie klubowe lobby jest coraz silniejsze i coraz bardziej wszechwładne. Kwota 4 tys. euro została ustalona po żmudnych wielomiesięcznych negocjacjach pomiędzy UEFA a Europejskim Zrzeszeniem Klubowym (ECA, organizacja powstała w miejsce rozwiązanej grupy G-14, w której skład wchodziły najbogatsze kluby Europy). Początkowo ECA chciało, aby dniówka na każdego zawodnika wynosiła 10 tys. euro. UEFA nie chciała nic płacić, bo i dlaczego miałaby to robić.

Dla zawodnika reprezentowanie barw narodowych na wielkim turnieju to przecież powód do dumy, a dla jego klubu - prestiż i szansa na wypromowanie swojego pracownika. Do tej pory tak to funkcjonowało, a przynajmniej takie stwarzano pozory. UEFA, czy FIFA płaciły co najwyżej rekompensaty klubom, których zawodnicy doznali kontuzji i ewentualnie godziły się na pokrycie kosztów leczenia. I to po długich prawniczych przepychankach. No, ale świat się zmienia. Poza tym skoro UEFA zarobiła na Euro 2008 około 700 mln euro, to dlaczego miałaby się dzielić tymi pieniędzmi tylko z narodowymi federacjami, a z klubami już nie?

Przedstawiciele ECA stwierdzili wprost, że jeśli UEFA chce organizować sobie mistrzostwa Europy z najlepszymi piłkarzami kontynentu w roli głównej, to musi ich sobie wynająć od klubów. Prezydent UEFA Michel Platini ugiął się i stwierdził, że "płacenie klubom za to, że puszczają swoich zawodników na wielki międzynarodowy turniej, jest w dzisiejszych czasach dosyć logiczne".

Tylko czy te 4 tys. euro to rozsądna kwota? Cristiano Ronaldo zarabia 17 tys. funtów dziennie. Artur Boruc - około 5,5 tys funtów. Ale Wojciech Łobodziński - już niecałe tysiąc euro dziennie. I to przed opodatkowaniem.

To zresztą nie koniec wydatków UEFA, bo zarobki piłkarzy idą ostro w górę. Za cztery lata szefowie europejskiej federacji będą musieli zapłacić za każdy dzień pobytu piłkarza na Euro 2012 ponad 5 tys. euro.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj