Dziennik Gazeta Prawana logo

Nikt w PZPN nie poda jutro kuratorowi ręki

7 października 2008, 15:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zawłocki
Zawłocki/Inne
Choć wojna między rządem i PZPN o to, kto rządzi w polskiej piłce, została zawieszona, strony szykują działania zaczepne. Na jutrzejsze spotkanie z działaczami idzie doradca ministra sportu Adam Giersz. Zabiera ze sobą znienawidzonego w związku kuratora Roberta Zawłockiego. "Będziemy traktować tego chochoła jak powietrze" - mówi dziennikowi.pl rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński.

Kultura każe, by spotkanie było pokojowe. Ale nie będzie, bo zabranie Roberta Zawłockiego zostanie odebrane w związku jak złośliwość. "To jakaś prowokacja. Dla nas Zawłocki nie istnieje ani jako komisarz, ani nawet partner do rozmów. Nikt nie będzie zwracał na tego chochoła uwagi" - mówi dziennikowi.pl rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński.

Ciekawe w takim razie, jak związkowcy zamierzają rozmawiać z przedstawicielami rządu o naprawie polskiej piłki. Wprawdzie na spotkaniu ma być też doradca ministra sportu Adam Giersz, ale po ostatniej kilkudniowej awanturze o władzę nad związkiem obecność Zawłockiego podziała na działaczy z PZPN jak płachta na byka.



Doradca ministra sportu Adam Giersz powiedział w rozmowie z dziennikiem.pl, że rząd nie chce - jak się wyraził - eskalacji konfliktu. Niemniej zaznaczył, że jeśli na spotkaniu z PZPN nie dojdzie do kompromisu, minister Mirosław Drzewiecki nie wycofa z Trybunału Arbitrażowego wniosku o wprowadzenie kuratora w związku.

"Nie widzę jednak takiej możliwości, że PZPN będzie sabotował kompromis, bo przecież działacze zgodzili się z nami co do tego, że uchybienia istnieją i że trzeba je zlikwidować" - powiedział dziennikowi.pl Adam Giersz.

Rozmowy faktycznie muszą się toczyć, bo tylko tak można spisać wspólne uzgodnienia co do poprawy regulaminu PZPN. Regulamin trzeba naprawić, bo są w nim luki, które - zdaniem rządu - rodzą pokusy korupcyjne. A czasu jest mało, bo ponagla FIFA, strasząca wyeliminowaniem Polski z rozgrywek eliminacyjnych do mundialu.



Rząd myślał, że wprowadzając kuratora - który miał odebrać władzę zarządowi PZPN - skutecznie wprowadzi rządy silnej ręki w polskiej piłce. Nie udało się, bo FIFA i UEFA wstawiły się za PZPN, który - zdaniem tych międzynarodowych federacji - musi być niezależnym od polityków związkiem.

Awantura skończyła się wczoraj bardzo kruchym porozumieniem. Każda ze stron konfliktu inaczej go interpretuje. FIFA uważa, że kuratora już w PZPN nie ma, a rząd uważa, że jest i ma pełną władzę. PZPN z kolei zgadza się, że teraz władzę ma tylko komisja wyborcza, która ma patrzeć na ręce działaczom, gdy ci spośród siebie będą wybierać nowe władze związku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj