Dziennik Gazeta Prawana logo

Agnieszka pomogła rywalce wygrać

1 czerwca 2009, 17:36
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Oczywiście bardzo dopingowałem Agnieszkę. Oglądałem mecz wspólnie z jej rodzicami i być może przyszłym prezesem Polskiego Związku Tenisowego Jackiem Kseniem. Zaskoczył mnie bardzo niski poziom tego meczu" - powiedział DZIENNIKOWI dwukrotny ćwierćfinalista Roland Garros Wojciech Fibak.

Obydwie tenisistki wyszły na kort niesamowicie stremowane. W przypadku Agnieszki jest to trochę zrozumiałe, bowiem do tej pory jeszcze nie grała na jednym z dwóch centralnych kortów, na których odbywa się Roland Garros, a tym razem musiała wystąpić na drugiej co do ważności arenie. Poza początkiem trzeciego seta, kiedy dominowała Kuzniecowa, i drugim setem, bardzo udanym dla naszej tenisistki, był to festiwal błędów.

W dniu poprzedzającym mecz rozmawiałem z Agnieszką. Spotkaliśmy się na lunchu z nią i jej siostrą. Zasugerowałem, jaka moim zdaniem taktyka może okazać się najskuteczniejsza - spokojne wykorzystanie braku regularności ze strony bekhendowej Kuzniecowej. Rosjanka prezentuje ciekawy i urozmaicony technicznie backhand, ale kiedy dostaje czwartą czy piątą piłkę na tę stronę to zaczyna je psuć.

Szkoda, bo to była kopalnia punktów w tym meczu. Tym bardziej mnie to dziwi, że poza wszystkimi swoimi zaletami Agnieszka to bardzo sprytna tenisistka, która potrafi wykorzystać słabość czy braki techniczne rywalki.

Dlatego dziwiłem się, że niepotrzebnie ryzykowała, szukała linii wtedy, gdy wystarczyło zagrać bezpiecznie. A przecież nawet wtedy, gdy Polka wysoko przegrywała, to Kuzniecowa, która ma kompleks Agnieszki, dalej była kłębkiem nerwów. Tymczasem

Szkoda, bo wśród największych osiągnięć Agnieszki, czyli ćwierćfinałów Australian Open i Wimbledonu, brakowało tego z French Open. Dlatego jestem bardzo rozczarowany.

Jeśli chodzi o cały tegoroczny turniej, to wciąż jestem przybity niedzielną porażką Nadala. Mimo że preferuję tenis ofensywny, to i ja, i moi przyjaciele mamy wiele sympatii dla Hiszpana i bardzo liczyliśmy na jego finał z Federerem. Teraz pozostaje mi kibicować Szwajcarowi.

Teraz jest to bardzo rwany tenis. W meczu ze Szwedem Soderlingiem Nadal nie był sobą, miał problemy z tym, co zawsze robił automatycznie. W porównaniu z grą kobiet męski tenis wyprzedza ją o kilkanaście lat pod względem stylu, sposobu wygrywania punktów. Wśród kobiet najbardziej liczy się regularność, a męski już od tego ucieka. Dlatego zastanawiam się, czy przypadkiem gra Nadala to w tym momencie nie jest już stara szkoła. A pamiętajmy, że zaraz zaczyna się sezon na trawie i Hiszpanowi będzie jeszcze trudniej. W zeszłym roku wygrał Wimbledon, ale wtedy to był wielki Nadal. Teraz wszyscy rywale naskoczą na niego, a on może sobie nie poradzić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj