Dziennik Gazeta Prawana logo

Agnieszka Gołaś: Moje życie już nie będzie normalne

12 października 2007, 14:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Cieszę się, słysząc, jak ludzie skandują jego imię, ale nie jest mi przez to lżej. Moje życie już nigdy nie będzie normalne" - mówi "Faktowi" Agnieszka Gołaś, wdowa po reprezentacyjnym siatkarzu Arkadiuszu, który zginął w wypadku 16 września 2005 r.

Po zdobyciu przez reprezentację Polski wicemistrzostwa świata siatkarze zostali odznaczeni przez prezydenta RP. Arek też został uhonorowany. Przyznany mu pośmiertnie Złoty Krzyż Zasługi Agnieszka odebrała w weekend, podczas częstochowskiego Memoriału Arkadiusza Gołasia.

"To dla mnie wielka radość, że pamięć o nim wciąż jest żywa. Ale nie czuję się na siłach oceniać, jak wiele mój mąż znaczył dla zespołu, trenera i kibiców. Nie chciałabym zbierać laurów za osiągnięcia Arka. Ja zawsze byłam szarą myszką i niech tak zostanie. Jedyną moją zasługą było to, że zgodziłam się wziąć ślub w środku tygodnia, żeby Arek mógł zagrać w turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw świat" - dodała Agnieszka Gołaś.

Sukces siatkarzy sprawił, że o Arku znów stało się głośno.
Dla mnie i dla mojej rodziny nic się nie zmieniło. Dla nas pamięć o nim jest chlebem powszednim. Podobnie z chłopakami. Zawsze podkreślam, że oni dedykowali Arkowi każdy, nawet najmniejszy sukces. Na Lidze Światowej pod sufitem hali wisiała koszulka z numerem 16. Zawsze śmialiśmy się, że Arek jest dobrym duszkiem zespołu. Teraz stale jest z nimi jako dobry anioł. Ta przyjaźń nie skończyła się wraz z jego śmiercią.

To pokazuje, że nasza kadra to coś więcej niż sportowa drużyna.
Zawsze byli przyjaciółmi. Podkreślają, że są sobie bliscy także poza parkietem. Przykładem mogą być dwaj libero, Piotr Gacek i Krzysztof Ignaczak. Rywalizowali, który z nich pojedzie na mistrzostwa, a mieszkali w jednym pokoju hotelowym. Po mistrzostwach Gacek dziękował "Igle" za to, czego się od niego nauczył.

Czy po tragedii nie myślała pani, aby odsunąć się od tego sportu?
Nie, bo to ważna część mojego życia, także zawodowego. Założyliśmy akademię siatkarską im. Arka Gołasia.

Czy piękne gesty kadry pomagają pani w przetrwaniu tej tragedii?
Nic nie złagodzi uczucia straty, które towarzyszy mi od 15 miesięcy. Cieszę się, słysząc, jak ludzie skandują jego imię, ale nie jest mi przez to lżej. Moje życie już nigdy nie będzie normalne. Bez Arka to już zupełnie inne życie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj