Była to druga okazja, aby obejrzeć w akcji graczy futbolu amerykańskiego na jednej z aren tegorocznych piłkarskich mistrzostw Europy. 15 lipca na tym samym obiekcie rozgrywany był bowiem finał Topligi, w którym zawodnicy Seahawks Gdynia pokonali Warsaw Eagles 52:37. Wówczas na trybunach zasiadło 23 tys. osób.
- powiedział PAP organizator Euro-American Challenge Jacek Śledziński.
Wśród kibiców nie zabrakło sympatyków i znawców futbolu, który w Polsce wciąż jest sportem niszowym.
- podkreśliła Magdalena, która przyszła na mecz z mężem i dwoma synami.
Na trybunach zasiadły także osoby, które po raz pierwszy oglądały zmagania futbolistów.
- przyznali Joanna i Janusz ze stolicy, którzy trzymali kciuki za Europejczyków, w składzie których było 21 zawodników występujących w ostatnim sezonie w Toplidze, najwyższej klasie rozgrywkowej Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego.
Na zwycięstwo ekipy ze Starego Kontynentu liczył także Lech Wałęsa, który zgodnie z zapowiedzią organizatorów symbolicznym rzutem monetą rozpoczął mecz. Dominacja ekipy z USA nie podlegała jednak dyskusji.
- ocenił prezes PLFA Jędrzej Stęszewski, który wystąpił w roli komentatora sportowego.
Najlepszym zawodnikiem sobotniej potyczki został Clarence Anderson.
- zaznaczył Amerykanin.
W zespole z USA, który poprowadził George St Lawrence, wystąpili sportowcy biorący udział w międzyuczelnianych rozgrywkach FCS (Football Championship Subdividion). Selekcjonerem ich rywali - wśród których obok Polaków znaleźli się m.in Szwedzi, Niemcy, Turcy i Serbowie - był Kirk Heidelberg.
zapowiedział Śledziński.