Gdyby to powiedział inny kierowca, podzieliłbym jego słowa przez 5. A tak to się cieszę, bo Alonso zawsze mówi to, co myśli.
Dziś najmocniejsze jest Ferrari, więc gdybym miał typować, to postawiłbym na Raikkonena lub Massę. Ale to wszystko może się zmienić, bo podczas testów nie wszycy pokazują cały swój
potencjał.
Oczekiwania były większe, ale śpię spokojnie. Nie jest tak źle, jak by się wydawało. Nowy bolid to dużo nowości, zwłaszcza w aeorodynamice. Jest np. więcej spojlerów, które muszą się ze sobą perfekcyjnie zgrać. Niestety, już podczas pierwszych testów zobaczyliśmy rzeczy, które nas nie ucieszyły, na dodatek te problemy mamy cały czas. Cóż... Zespół pracuje pełną parą i może już w Australii będziemy w stanie walczyć z czołówką. Ale to zawsze jest niewiadomą.
Fizycznie i kondycyjnie nigdy nie było tak dobrze. Chciałem być maksymalnie przygotowany już do pierwszych testów, więc w grudniu ostro pracowałem. Dużo ćwiczeń aerobowych, żeby utrzymać wagę, co przy moim wysokim wzroście jest bardzo ważne.
Inżynier jest najbliżej kierowcy. To moje oczy w boksie. On przekazuje innym inżynierom i projektantom sugestie, ma wpływ na ustawienia bolidu. Jest łącznikiem między kierwcą a sztabem ludzi. Mój nowy inżynier to Hiszpan, który był w zespole Super Aguri. Na razie współpraca jest znakomita. Szkoda, że nie było tak w 2007 r.
Uwielbiam, ale trzeba pamiętać, że nowe tory, jak te w Walencji i w Singapurze, oprócz budynków dookoła i barier mają niewiele wspólnego z torami ulicznymi. Są bardzo bezpieczne, a na tych starych, w Monako czy w Macau, margines na błąd jest minimalny. A ja lubię, kiedy ten margines jest jak najmniejszy. Na normalnych torach plac poza nawierzchnią jest czasami tak szeroki, że można wyjechać na pobocze, wykręcić bąka i wrócić do wyścigu.
Myślełm, że będzie więcej problemów. Tor był bardzo mokry i trzeba było uważać, ale ja to lubię. Styl jazdy na mokrym jest bardziej rajdowy, czasami można stracić przyczepność tylnej osi. W ekstremalnych warunkach, jak rok temu na Fuji, będzie jednak ciężko. Do mety dojedzie tylko kilka bolidów. Będzie niebezpiecznie, a to frajda i dla kierowców, i dla kibiców.
Wyścigi i testy to praca na okrągło. Tak naprawdę, kiedy nie jeździmy, to odpoczywamy, a jak nie odpoczywamy, to jemy, jak nie jemy, to śpimy. Ale czasami z kimś rozmawiam. Mam dobre kontakty ze wszystkimi kierowcami. Najlepsze chyba z Alonso.
Australia, oczywiście Monza, myślę, że ciekawie będzie w Walencji. Lubię też tor w Montrealu, mimo tego, że rok temu miałem tam wypadek.