Dziennik Gazeta Prawana logo
Robert Kubica przyleciał z krótką wizytą do Polski. W rozmowie z DZIENNIKIEM Polak zapewnia, że śpi spokojnie. To dlatego, że Kubica jest przygotowany do sezonu tak dobrze, jak jeszcze nigdy nie był. Dobrego samopoczucia nie zmącą mu nawet problemy z nowym bolidem.

Gdyby to powiedział inny kierowca, podzieliłbym jego słowa przez 5. A tak to się cieszę, bo Alonso zawsze mówi to, co myśli.



Dziś najmocniejsze jest Ferrari, więc gdybym miał typować, to postawiłbym na Raikkonena lub Massę. Ale to wszystko może się zmienić, bo podczas testów nie wszycy pokazują cały swój potencjał.

Oczekiwania były większe, ale śpię spokojnie. Nie jest tak źle, jak by się wydawało. Nowy bolid to dużo nowości, zwłaszcza w aeorodynamice. Jest np. więcej spojlerów, które muszą się ze sobą perfekcyjnie zgrać. Niestety, już podczas pierwszych testów zobaczyliśmy rzeczy, które nas nie ucieszyły, na dodatek te problemy mamy cały czas. Cóż... Zespół pracuje pełną parą i może już w Australii będziemy w stanie walczyć z czołówką. Ale to zawsze jest niewiadomą.

Fizycznie i kondycyjnie nigdy nie było tak dobrze. Chciałem być maksymalnie przygotowany już do pierwszych testów, więc w grudniu ostro pracowałem. Dużo ćwiczeń aerobowych, żeby utrzymać wagę, co przy moim wysokim wzroście jest bardzo ważne.

Inżynier jest najbliżej kierowcy. To moje oczy w boksie. On przekazuje innym inżynierom i projektantom sugestie, ma wpływ na ustawienia bolidu. Jest łącznikiem między kierwcą a sztabem ludzi. Mój nowy inżynier to Hiszpan, który był w zespole Super Aguri. Na razie współpraca jest znakomita. Szkoda, że nie było tak w 2007 r.

Uwielbiam, ale trzeba pamiętać, że nowe tory, jak te w Walencji i w Singapurze, oprócz budynków dookoła i barier mają niewiele wspólnego z torami ulicznymi. Są bardzo bezpieczne, a na tych starych, w Monako czy w Macau, margines na błąd jest minimalny. A ja lubię, kiedy ten margines jest jak najmniejszy. Na normalnych torach plac poza nawierzchnią jest czasami tak szeroki, że można wyjechać na pobocze, wykręcić bąka i wrócić do wyścigu.

Myślełm, że będzie więcej problemów. Tor był bardzo mokry i trzeba było uważać, ale ja to lubię. Styl jazdy na mokrym jest bardziej rajdowy, czasami można stracić przyczepność tylnej osi. W ekstremalnych warunkach, jak rok temu na Fuji, będzie jednak ciężko. Do mety dojedzie tylko kilka bolidów. Będzie niebezpiecznie, a to frajda i dla kierowców, i dla kibiców.

Wyścigi i testy to praca na okrągło. Tak naprawdę, kiedy nie jeździmy, to odpoczywamy, a jak nie odpoczywamy, to jemy, jak nie jemy, to śpimy. Ale czasami z kimś rozmawiam. Mam dobre kontakty ze wszystkimi kierowcami. Najlepsze chyba z Alonso.

Australia, oczywiście Monza, myślę, że ciekawie będzie w Walencji. Lubię też tor w Montrealu, mimo tego, że rok temu miałem tam wypadek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Rafał Kaźmierczak
Rafał Kaźmierczak
Radca prawny, ekspert w dziedzinie cywilnego postępowania sądowego i egzekucyjnego.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKubica: Nigdy nie byłem tak dobrze przygotowany »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj