To bulwersująca sprawa. Uważam, że w ten sposób ludzie z władz PZPN sami stawiają się w niewłaściwym położeniu. Dlatego, że umywanie rąk i twierdzenie, że tu nikt nic nie wiedział o niczym, źle o nich świadczy. Jeżeli nie wiedzieli, to fatalnie, a jeśli wiedzieli i przymykali na to oczy, to jeszcze gorzej.
Nie znam dokładnie tej sprawy, ale to rzeczywiście naganne, jeśli lekceważy się postanowienia sądu. Poproszę moich ludzi o zreferowanie mi tej sprawy, na pewno zainteresuję się nią bliżej.
Absolutnie tak. Uważam, że Polska jest takim krajem, w którym da się wybrać inny zarząd złożony z ludzi, na których nie ciąży odium odpowiedzialności za dopuszczenie do takiej skali korupcji, z jaką mamy teraz do czynienia. Poza tym o władzach PZPN źle świadczy także to, że oni dalej nic nie robią z problemem korupcji. Dopiero na 13 kwietnia został zwołany zjazd, który ma się zająć tą sprawą.
No więc ja jako minister sprawiedliwości przyjrzę się statutowi PZPN. Dla mnie dziwna jest też sprawa, że tak długo nie może dojść do zjazdu sprawozdawczo-wyborczego, który mógłby wybrać nowe władze. Ostatnio słyszałem o terminie grudniowym, dlatego chcę sprawdzić, czy rzeczywiście nie da się wcześniej.
Nie chcę gdybać, ale wiem, że jeżeli chce się zwołać taki zjazd, to można to zrobić szybko. Nawet przy najbardziej skomplikowanej procedurze, to pół roku na to w zupełności wystarczy.
No więc jeżeli taka data zostałaby ogłoszona w styczniu, to już mogłoby być dawno po sprawie.
Wtedy poważnie się zastanowię nad kolejnym ruchem.
Trzeba postępować bardzo ostrożnie. Przecież mieliśmy już w PZPN komisarza i niczego dobrego to nie przyniosło. A wręcz skończyło się blamażem ówczesnego ministra sportu.
Chcę dokładnie przestudiować statut związku. Wtedy będziemy wiedzieli, co możemy, a czego nie. No i poczekajmy, co wydarzy się na antykorupcyjnym zjeździe.
(śmiech) Ja muszę uważać na słowa, być może ci co tak mowią wiedzą więcej niż ja.
Nie mam takiego zamiaru.
Mogę was zapewnić, że będę doskonale poinformowany, jakie są efekty tego zjazdu.
Prezes Listkiewicz nie jest w kręgu jakichkolwiek podejrzeń związanych z aferą korupcyjną. Prokuratura na dzisiaj nie dysponuje żadnymi materiałami, które mogłyby o tym świadczyć. Ale jest przecież prezesem związku. Tym samym w grę wchodzi tutaj odpowiedzialność etyczno-moralna za to, co dzieje się w piłce, kiedy jest jej szefem. Wtedy się czuje, że nie powinno się być dalej prezesem, nawet jeśli samemu nie było się w to wszystko "umoczonym".
Ja nie ingeruję w plan śledztw czy przesłuchań przygotowany przez prokuratorów. Nie chcę sugerować im, kogo oni mają przesłuchać, a już na pewno nie za pomocą przekazu medialnego. Jestem daleki od tego i chcę podkreślić, że mam pełne zaufanie do prokuratorów prowadzących tą sprawę.
Nie, ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem zatrzymywania podejrzanych w świetle kamer telewizyjnych, choć jestem za rzetelnym informowaniem opinii publicznej. Przy zatrzymaniu Dariusza W. mieliśmy do czynienia z takim spektaklem. Ale kilka dni później, kiedy zatrzymywany był Andrzej W., taka rzecz już nie miała miejsca. Jak panowie myślą, dlaczego?
Tak jest. I tak właśnie będzie dalej. Pamiętajmy o tym, że gospodarzem każdego śledztwa jest prokuratura. I niezależnie od tego, kto zatrzymuje podejrzanego, czy policja, czy też CBA, to prokuratura decyduje o tym, kiedy taki fakt ujawnia się do wiadomości opinii publicznej, a także co się ujawnia. Niedopuszczalne jest, żeby opinia publiczna dowiadywała się o zarzutach wobec zatrzymanego zanim on sam usłyszy je od prokuratora.
Nie tylko jestem kibicem, ale sam grałem w piłkę. Oczywiście nie w drużynach zawodowych. Ale może to i lepiej, bo przepisy karne dotyczą sportu profesjonalnego (śmiech). Faktem jest jednak, że uczestniczyłem w meczach reprezentacji asystentów Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego ze studentami tej uczelni.
Tak, jak tylko mam czas, to chętnie się wybieram. Raczej jednak na spotkania międzypaństwowe niż ligowe. Chociaż na te drugie także mi się zdarza. Częściej na mecze Wisły Kraków niż Cracovii, ale tak naprawdę nie jestem kibicem konkretnego klubu, tylko dobrej piłki. Jeżeli drużyna odnosi sukcesy w europejskich pucharach, tak jak to miało miejsce w przypadku Wisły, to mnie to interesuje.
Przez to, że bardziej interesuję się futbolem w wydaniu międzynarodowym, wydawało mi się wręcz niewyobrażalne, że mecz może być ustawiony. Natomiast czytałem w prasie, że na przykład pod koniec rozgrywek słabeusze nagle zaczynają osiągać superwyniki i wygrywają mecz za meczem. Ale takie pierwsze moje poważniejsze zainteresowanie aferą korupcyjną w polskiej piłce było po wypowiedzi Piotra Dziurowicza, który otwarcie przyznał, że w naszym futbolu mamy do czynienia ze zjawiskami korupcyjnymi. To mnie uczuliło, że rzeczywiście mecze mogą być ustawiane.
Muszę powiedzieć, że w tej chwili spotykamy się w tej sprawie praktycznie co dwa dni z wicepremierem Grzegorzem Schetyną i ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim. Na bieżąco analizujemy, co się da zrobić, żeby wyplenić korupcję z polskiej piłki nożnej. Trzeba ją po prostu wypalić gorącym żelazem. Raz na zawsze!
Po pierwsze chcemy zmienić kodeks karny. W tej części dotyczącej zakazu sprawowania jakichkolwiek funkcji w sporcie. A mianowicie wydłużyć okres zawieszenia działalności z 10 na 15 lat. Oczywiście byłaby kara dodatkowa, niezależna od głównego wyroku, którym jest pozbawienie wolności, jej ograniczenie, bądź kara grzywny. Natomiast w przypadku recydywy chcemy wprowadzić możliwość dożywotniego zawieszenia dla takiej osoby.
Oczywiście nie. W poniedziałek byli u mnie prokuratorzy z Wrocławia prowadzący śledztwo w sprawie korupcji w polskim futbolu (Robert Tomankiewicz i Krzysztof Grzeszczak - przyp. red.). Dostali od mnie zapewnienie, że dostaną wzmocnienie kadrowe. Na pewno oddelegujemy im do pomocy przynajmniej jeszcze jednego prokuratora, a także posiłki z policji, co już jest uzgodnione z wicepremierem Schetyną i podsekretarzem stanu w MSWiA Adamem Rapackim. Jeżeli będą potrzebowali jeszcze czegoś, co pomoże im w pracy, mogą być pewni, że to dostaną. Czy to jeśli chodzi o wspomnianą współpracę z policją, czy też z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, które ostatnio także włączyło się w ściganie korupcji w piłce. Poza tym poprosiłem ich, żeby informowali mnie na bieżąco o postępach w śledztwie.
Tak. Prokuratorzy z Wrocławia do tej pory byli przekonani, że mogę nie być tak bardzo zainteresowany tą sprawą. Myśleli, że wystarczy taka ogólna informacja. Nie, ja chcę znać szczegóły tej sprawy, tym bardziej, że obaj określili ją jako rozwojową.
Właśnie. Z drugiej strony chciałem też wiedzieć, jak długo potrwa śledztwo. Czy to kwestia roku, trzech czy pięciu lat.
Powiedzieli, że jeszcze długo. Nie byli w stanie określić dokładnego terminu. Z bardzo prostego powodu - bo co kogoś przesłuchują, to na jaw wychodzą kolejne wątki tej sprawy. Można powiedzieć, że to śledztwo rozwija się przez pączkowanie. Tutaj nie da się już dzisiaj ustalić konkretnego terminu. W związku z tym chcemy doprowadzić do tego, żeby jak najszybciej osobom, które brały udział w aferze korupcyjnej, postawić zarzuty i doprowadzić do procesów. Żeby nie było tak, że to się wolno toczy.
Dlatego chcemy zmienić strategię. Prokuratorzy już nie będą czekać, aż zbiorą cały materiał w określonym wątku sprawy. Teraz będą kierować sprawy do sądu wobec pojedynczych osób, a nie kumulować i czekać na całość materiału w określonym wątku. Powiedziałem im też, że nawet jak za pięć lat im się trafi jakiś odprysk tej sprawy, to mają zatrzymywać i stawiać zarzuty.
Nam zależy na tym, żeby wyjaśnianie afery korupcyjnej nie trwało w nieskończoność. Bo inaczej za dwa czy trzy lata ciągle będziemy mówili, że w polskiej lidze jest korupcja. Przecież tak naprawdę mało kogo interesuje, jakiego okresu dotyczą te zatrzymania, tylko jeżeli człowiek słyszy, że znowu kogoś zatrzymano, to kojarzy to z chwilą obecną, a nie ma w tej chwili zarzutów dotyczących ostatnich lat. Chcę podkreślić, że jesteśmy tak bardzo zdeterminowani, że skierujemy do tej sprawy najlepszych policjantów, najlepszych prokuratorów po to, żeby doprowadzić do ukarania ludzi, którzy byli zaangażowani w korupcyjny proceder w naszym futbolu. Dlatego apeluję do tych, którzy mają coś na sumieniu, żeby lepiej sami się zgłosili do prokuratury. Wtedy będą mogli liczyć na łagodniejszy wymiar kary.
Jeżeli ja mówię, że sprawa afery korupcyjnej w polskiej piłce jest rozwojowa, to coś to znaczy. Po prostu będą kolejne zatrzymania. To powinno dać do myślenia tym, co nadal uważają, że im się upiecze.
Ja mogę się wypowiadać tylko co do kar wobec konkretnych osób, bo to ich dotyczy prawo karne. A jak się zachowają władze sportowe w kwestii karania klubów, to już nie należy do moich kompetencji.
Ja powiem tak: z tego, co mówili prokuratorzy prowadzący to śledztwo wynika, że wyjaśnianie tej sprawy może trwać jeszcze długo. Ale to nie znaczy, że tyle samo czasu ma trwać dezorganizacja naszej piłki ligowej. Nie może być przecież tak, że co sezon nie będzie wiadomo, ile drużyn zagra w lidze. Patrząc na sprawę od tej strony, uważam, że w pewnym momencie trzeba ten proces zakończyć.
Na pewno jeszcze nie teraz. Trudno byłoby zakończyć ten proces, jeśli jeszcze na dobrą sprawę nie wiemy, ile klubów było zamieszanych w aferę. Najpierw trzeba taką wiedzę posiąść, żeby móc myśleć o zakończeniu karania. Ja tylko uważam, że trzeba wcześniej uporać się z karami dla klubów. Bo prawda jest taka, że to już nie ci sami piłkarze, trenerzy, a nawet właściciele. Dlatego też kary powinny przede wszystkim dotyczyć konkretnych osób, zamieszanych w proceder związany z ustawianiem meczów. Ale klubów oczywiście też, jeśli da się udowodnić, że są winne.
Zbulwersowała mnie ta sprawa. Dlaczego? Bo Dariuszowi W. postawiono 15 zarzutów, do których on się przyznał, a potem wydał oświadczenie, że jednak... do niczego się nie przyznał. Nie chcę niczego sugerować, ale prawdopodobnie teraz prokuratura sprawdzi, czy rzeczywiście odwołał swoje wcześniejsze przyznanie się do winy. Być może konieczne będzie kolejne przesłuchanie i zastosowanie wobec niego środka zapobiegawczego z artykułu 276b w postaci zakazu pełnienia funkcji związanych ze sportem już w trakcie postępowania przygotowawczego. Bez czekania na wyrok sądowy. Zresztą ja zachęcałem prokuratorów prowadzących to śledztwo to częstszego korzystania z tego środka zapobiegawczego. Właśnie zanim jeszcze zapadnie wyrok.
Moim zdaniem w sporcie nie ma prawa działać nikt, kto ma brudne ręce. Przecież sport to są pewne wzory do naśladowania. Nie dla ludzi w moim wieku, ale tych bardzo młodych. Na stadiony przychodzą 9-10-latkowie, dla których piłkarze czy trenerzy są często wzorami do naśladowania. Nie może być kimś takim ktoś, kto ma na sumieniu udział w ustawianiu meczów.
To tłumaczenie Dariusza W. rozbroiło mnie zupełnie, bo jest jakaś granica śmieszności. Takie opowiadanie, że daje się łapówkę dlatego, żeby zrównoważyć działanie innych, którzy dają łapówki, to jest po prostu cynizm pana W. Ale każdy ma prawo bronić się jak uważa.
To już ocenia sąd. Trzeba jednak pamiętać o tym, że sąd bierze pod uwagę coś takiego jak postawa oskarżonego. Czyli zwraca uwagę na jego dotychczasowe postępowanie przed, w czasie i po popełnieniu przestępstwa. Możemy do tego zaliczyć kwestię ewentualnego przyznania się do winy albo to, czy ktoś okazał skruchę.
Uważam je za skandaliczne. Jestem przeciwny robieniu bohaterów z przestępców. A to był klasyczny przypadek, kiedy dla sensacji zaprasza się człowieka, który siebie kreuje na bohatera i mówi, że wszystkiemu winna jest prokuratura, wszyscy wokoło, tylko nie on.
"
To ja się bardzo cieszę, że tak jest. O to chodzi w tego typu sprawach. Przecież tutaj mamy do czynienia ze wspólnym interesem, jakim jest oczyszczenie naszej piłki ze zjawisk korupcyjnych. Zresztą nie tylko. Z wicepremierem Schetyną i ministrem Drzewieckim obiecaliśmy sobie, że zrobimy porządek nie tylko z korupcją w naszym futbolu, ale także z bandytyzmem stadionowym. Koniec z monitoringiem, z którego nic nie można odczytać, oprócz rozmytego obrazu. Koniec z zakapturzonymi kibolami. Ja chcę pójść bezpiecznie na mecz z całą rodziną. Z synem, córką czy wnuczką, którą już niebawem będę miał. Bez żadnych obaw, że może nas tam spotkać coś złego.
Chodzi o wizerunek Polski w świecie. Przecież zbliżają się mistrzostwa Europy w Austrii i Szwajcarii. No i co? Nasza drużyna narodowa pojedzie grać na Euro 2008 i mam nadzieję odnosić sukcesy, a tam nas będą wytykać palcami. Wszyscy będą mówić: ale co wy macie za piłkę, która jest przeżarta korupcją?! Nie możemy takiej sytuacji tolerować.