Dziennik Gazeta Prawana logo

Ten problematyczny tył samochodu

1 sierpnia 2008, 22:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W treningach do Grand Prix Węgier najszybsi byli na przemian kierowcy Ferrari i McLarena. Zawodnicy BMW w obu sesjach załapali się w pierwszej dziesiątce. Ogólnie w pierwszym dniu przygotowań Robert Kubica był zadowolony ze swojego bolidu, ale nastrój miał raczej sceptyczny. "Z reguły jest tak, że jak się za dobrze zaczyna, to potem wszystko idzie w złym kierunku" - powiedział DZIENNIKOWI po zakończeniu jazd.

Jak zazwyczaj na Hungaroringu na początku pierwszego treningu nikt nie jeździł. Kierowcy siedzieli w garażach czekając, aż na tor wyjadą rywale i oczyszczą tradycyjnie brudną jezdnię węgierskiego toru. Po pierwszej serii przejazdów Kubica był zadowolony ze swojego auta. "Balans samochodu jest dobry i także przyczepność jest bardzo dobra" - raportował swojemu inżynierowi przez radio. Potem zajął się dostrajaniem bolidu oraz porównywaniem opon, które zgodnie z oczekiwaniami mocno granulkowały. W porannej sesji Robert był siódmy, ze stratą 1.3 sekundy do zwycięzcy Felipe Massy w Ferrari - czytamy w DZIENNIKU.

W popołudniowym treningu kierowcy przejechali znacznie więcej okrążeń. Polak spadł na ósme miejsce. "Na nowych oponach przyczepność tylnych kół nie jest rewelacyjna. Tył jest nerwowy - nie wiem dlaczego, ale balans nie jest idealny. Duża nadsterowność. Po kilku okrążeniach ogumienie zaczyna działać całkiem dobrze. Ogólnie zyskaliśmy trochę lepszą trakcję na prostych, ale tył jest luźny i mamy dużo granulkowania" - meldował przez radio Kubica pod koniec drugiej sesji.

Najszybszy był tym razem Lewis Hamilton w McLarenie, ale dystans Roberta do czołówki zmalał do 0.8 sekundy. Jak zazwyczaj w drugim treningu znacznie zwolnili kierowcy Ferrari. Piątek był jednak chłodniejszy, niż oczekiwano, a włoskie bolidy znacznie szybsze są na gorącym torze, więc Felipe Massa i Kimi Raikkonen przed kwalifikacjami i wyścigiem będą modlić się o jak największy, typowy dla Grand Prix Węgier upał.

Robert Kubica: Porównywaliśmy opony i dostrajaliśmy samochód. Miałem duże granulkowanie opon, ale podobny problem mieli wszyscy, ponieważ Bridgestone przywiózł tutaj dwa najmiększe rodzaje gum. Prognozy zwiastują, że będzie jeszcze goręcej więc zapewne kłopoty z ogumieniem będą jeszcze większe.

Cóż, poprzednie dwa wyścigi były dla mnie pechowe, a szczególnie Grand Prix Niemiec, kiedy do połowy wyścigu byłem bardzo szybki, ale potem neutralizacja przetasowała karty. Mam nadzieję, że w ten weekend dopisze mi więcej szczęścia.

Dopóki jest matematyczna szansa na tytuł, dopóty będę dawał z siebie wszystko. F1 to sport, w którym wszystko może się zmienić bardzo szybko - w zależności od toru i warunków. Pamiętajmy, że po Grand Prix Australii miałem 10 punktów straty do lidera tabeli, a siedem wyścigów później w Kanadzie objąłem prowadzenie w mistrzostwach świata. Może więc znowu za siedem wyścigów będę liderem, ale będzie ciężko (śmiech).

Nie. Kierowca potrzebuje dobrego samochodu, a w tym sezonie BMW Sauber dostarczył mi dosyć mocne i niezawodne auto. Ostatnio miałem pecha, ale ogólnie zrobiliśmy duże postępy przez te dwa lata, a w zasadzie trzy, bo to już nasz trzeci sezon. Wszyscy na to ciężko pracowaliśmy. I nadal pracujemy, chcemy się wspiąć na sam szczyt.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj