200 motylkowym to moja koronna dyscyplina i zdecydowanie na niej będę się koncentrował na lipcowych mistrzostwach świata w Rzymie. Na mistrzostwach Polski mogłem jednak pościgać się także na innych dystansach. Najlepszy start? Chyba wyścig sztafetowy 4 razy 200 m, gdzie nie tylko wygraliśmy z nowym rekordem Polski, to jeszcze indywidualnie ustanowiłem życiówkę.
Tak, i właśnie to mnie najbardziej cieszy, szczególnie że stary rekord należał do Artura Wojdata i był to chyba najstarszy z polskich rekordów.
Stroje zdecydowanie pomagają. Niektórzy mówią, że nawet 0,5 s na każdej pięćdziesiątce. Ale sam strój nie popłynie. Zgadzam się jednak, że trzeba tę sprawę uregulować, bo szanse w chwili obecnej nie są równe.
Zgadzam się. Nie jest dobre to, że ważniejszym pytaniem jest „w czym”, a nie „kto”. Rozśmieszyło mnie, gdy na jednym z portali internetowych poświęconym pływaniu, obok nazwiska zawodnika, który uzyskał minimum na mistrzostwa świata, napisany był model stroju. To zaczyna być już chore.
Mam dwóch faworytów. Pierwszy to grzbiecista Radek Kawęcki, jednak ta konkurencja na całym świecie mocno poszła do przodu i będzie mu ciężko. Drugi to mój krajowy rywal Marcin Cieślak. Nie skończył jeszcze siedemnastu lat, a już robi klasowe wyniki. Ja w jego wieku byłem prawie trzy sekundy wolniejszy. Jest młody i mądrze prowadzony, ma jeszcze duże perspektywy rozwoju.
Tarczyński mnie zaskoczył. Myślałem, że wszystko rozegra się pomiędzy Babuchowskim, Czerniakiem i mną, a tu wygrał Marcin. Chłopak naprawdę jest w gazie. Nie jest to jednak dla mnie frustrujące, że byłem czwarty. Fajnie, że w końcu na zawodach w Polsce jest dobre ściganie. Już wcześniej miałem minimum na mistrzostwa. W finale zrobiło je jeszcze trzech chłopaków. To dobry sygnał dla polskiego pływania. Ale nie wyniki mi najbardziej imponują w grupie Bartka. Zrobił z nich zespół. Kiedy płynęli sztafetę, widać było, że stanowią zespół, a nie czterech oddzielnych zawodników. Nie ukrywam, że czasami w Polsce mi tego brakuje.
Nie lubię mówić o miejscach i planach. Od jakiegoś czasu pracuję nad techniką i pływaniem pod wodą. Michael Phelps pływa zawsze 15 m pod wodą, ja na razie tylko 12, i moim celem jest, żeby na MŚ popłynąć cztery razy 15 m pod wodą - jak to zrealizuję, będę zadowolony.
Zawody będą bardzo interesujące, ponieważ pływanie w ostatnich czasach poszło bardzo do przodu. Najbardziej interesuje mnie wyścig sto metrów dowolnym, Magnini, Francuzi i Phelps. Michael nie lubi przegrywać na dużych imprezach, więc musi być pewny swego. Francuzi zostawiają w tyle cały świat, więc będzie ciekawie.