Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener Polonii: Lubię ten dreszczyk emocji

12 października 2009, 16:08
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
"Kibice w Polsce interesują się wszystkim, co związane z klubem. W Polonii miałem już rozmowę z fanami. Gdy byłem w Ruchu, przyszła cała trybuna ludzi, by porozmawiać o grze piłkarzy. Ja lubię tę presję, dreszczyk emocji" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Duszan Radolsky, trener Polonii Warszawa.

Słowacja liczy tylko pięć milionów mieszkańców, więc nie mamy wielu piłkarzy, ale za to utalentowanych, którzy regularnie grają w najlepszych ligach świata - Premier League, Bundeslidze, Serie A. W naszej kadrze jest przecież Stanislav Szestak, najlepszy strzelec Bochum, jest gwiazdor Liverpoolu Martin Szkrtel. Mamy Marka Hamsika robiącego furorę we Włoszech i Roberta Vittka z ligi francuskiej. Są więc nazwiska, ale jest też szczęście - w meczu z Polską do niemal samego końca przegrywaliśmy 0:1, ostatecznie zdobyliśmy 3 punkty.

W żadnym razie. Po pierwsze nasi piłkarze tworzą drużynę bez gwiazdorskich manier. Mogliby powiedzieć "jestem kimś wielkim, strzelam gole na zawołanie". Tymczasem podchodzą do gry w kadrze bardzo skromnie i z pokorą. A ich umiejętności, dzięki występom w czołowych ligach, stale rosną. Przenoszą doświadczenie z meczów klubowych na reprezentacyjne. Ważna jest też osoba selekcjonera - Vladimir Weiss zebrał indywidualności i zrobił z nich zespół wierzący w swoją siłę.

Ta drużyna od początku pokazywała, że jest w niej coś wyjątkowego, że zawodnicy mają pojęcie o piłce i charakter. Gdyby więc Polacy zlekceważyli Słowację, byłoby to dziwne...

No nie wiem. Przez ostatnie siedem lat trzy razy awansowaliście na najważniejsze piłkarskie imprezy. Pierwszy raz w historii zagraliście na Euro. I wy wciąż jesteście niezadowoleni. Nie rozumiem tego. Oczywiście wyniki są ważne, ale można przegrać po świetnej grze. Taki jest sport - raz się wygrywa, raz przegrywa. A wy z tego robicie tragedię.

W tej sytuacji, w jakiej teraz jesteśmy, oczywiście że by był. Ta drużyna wywalczyła sobie prawo gry w barażach, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ja jestem jednak spokojny o podopiecznych Weissa.

Robimy to, co cała piłkarska Europa - szkolimy młodzież. Wyszukujemy zawodników, którzy mają wrodzone predyspozycje do piłki. Najważniejsze cechy to szybkość i odpowiedni charakter. Sprawdzamy co ci chłopcy wiedzą o piłce. Nierzadko przyglądamy się też ich rodzicom żeby wiedzieć, czego można się po nich spodziewać fizycznie. Czy będzie wysoki, jak klei mu się piłka. Kiedyś mówili, że słowackim specjalistą od pracy z młodzieżą jest Duszan Radolski. Trenowałem chyba wszystkie drużyny młodzieżowe. Z U21 awansowałem na igrzyska olimpijskie.

Dopiero nad tym pracujemy. Od Czechów wciąż dzieli nas przepaść. W takich klubach jak Sparta Praga czy Slavia pracuje po 5-7 specjalistów od wyszukiwania talentów. Ale z kolei działa u nas coraz więcej licencjonowanych menedżerów, którzy sprzedają piłkarzy na zachód. Syn selekcjonera, Vladimir Weiss, jest w Manchesterze City, Miroslav Stoch grał w Chelsea. Na testach w Legii był zdolny bramkarz Filip Mentel, który też ma za sobę występy w szkółce Citi. Ale nie jest różowo.

Oczywiście pieniędzy. Słowacki związek piłki nożnej wysyła do klubów pieniądze dla trenerów szkolących młodzież. Bo w klubach z finansami jest ciężko, choć wszystko jest już przecież w rękach prywatnych właścicieli. Najlepiej poukładana jest MSK Żilina, która zresztą pod moją wodzą osiągnęła historyczny sukces i awansowała do fazy grupowej Pucharu UEFA. Wygraliśmy nawe na Aston Villa 2:1. Coś ruszyło się też w Slovanie Bratysława, w Nitrze. Ale nie wszyscy przetrwali. Nie istnieje już drugi klub z Bratysławy, Inter, słynący zawsze z dobrego szkolenia młodzieży. Na pewno słowackie kluby nie mają takich budżetów, co polskie. Jeśli porównać budżet np. Ruchu Chorzów i klubów słowackich, to tyle pieniędzy miałby u nas ewentualnie najbogatszy klub.

Mimo wszystko rozwija. Są menedżerowie, którzy przywożą na Słowację coraz więcej obcokrajowców. W Żilinie gra Brazylijczyk, jest też Macedończyk, są czarnoskórzy piłkarze. Superliga zaczyna się otwierać na nowości, tak jak ekstraklasa. Mamy jednak problemy z bazą. Żilina zrobiła piękny ośrodek treningowy, szykowana jest Trnava i Nitra. Slovan czeka, bo na jego obiektach ma powstać stadion narodowy. Może kiedy awansujemy na mundial, to wszystko się rozpędzi? No i może zaczną nas oglądać kibice?

No niestety. Spójrzmy na Górnik Zabrze - tam potrafi przyjść 15 tysięcy kibiców i to na mecz pierwszej ligi. A na Słowacji na stadiony chodzi garstka fanów. A przecież właśnie to dopinguje zawodników i trenerów do pracy. Kibice w Polsce interesują się wszystkim, co związane z klubem. W Polonii miałem już rozmowę z fanami. Gdy byłem w Ruchu, przyszła cała trybuna ludzi, by porozmawiać o grze piłkarzy. Ja lubię tę presję, dreszczyk emocji.

Musi być oferta. Zresztą mam już za sobą debiut na tym stanowisku.

I przegraliśmy z wami 1:3. Byłem selekcjonerem tymczasowym, zupełnie jak wasz Stefan Majewski. Powinienem zresztą trafić do Księgi Rekordów Guinessa, bo w ciągu 24 godzin poprowadziłem trzy reprezentacje! Najpierw we wtorek wieczorem U20 w meczu z Danią, potem w środę po południu U21, a dwie godziny później pierwszą drużynę.

Niekoniecznie. Na tym poziomie pilkarze już wiedzą, o co grają. Może nawet zostałbym selekcjonerem na dłużej, ale awansowałem z U21 na Mistrzostwa Europy.

Weiss to mój piłkarz, prowadziłem go jako trener. To wielokrotny reprezentant Słowacji. Osiągał sukcesy jako zawodnik i dobrze odnalazł się po drugiej stronie. Świetnie umie ocenić umiejętności piłkarzy. To rasowy menedżer, co zresztą pokazał w Artmedii Petrżałka, którą wprowadził do Ligi Mistrzów. Właściciel sypnął pieniędzmi, ściągnęli najlepszych piłkarzy z całej Słowacji i stał się mały cud. Teraz umiejętności menedżerskie przeniósł do reprezentacji.

Staramy się dużo podróżować i uczyć. Ja na przykład byłem na stażu z Japonii i wróciłem w szoku. Gdyby zawodnicy w Polsce czy na Słowacji trenowali tyle, co Japończycy, to karetki by ich zabierały z boiska. Podobało mi się. To było dobre zapieprzanie. Najbardziej podoba mi się liga angielska – ta rywalizacja, wejście do meczu. Nic nie odpuszczają. Walka od pierwszej do 90 minuty. Tak powinna grać i Słowacja, i moja Polonia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj