Dziennik Gazeta Prawana logo

W tym tygodniu poznamy przyszłość F1

16 czerwca 2009, 21:35
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
19 czerwca zdecyduje się przyszłość Formuły 1. W piątek ma zapaść decyzja, które zespoły w przyszłym sezonie będą rywalizować o tytuł mistrzowski. Brawn GP, McLaren i BMW Sauber znalazły się na liście rezerwowej, a Ferrari i Red Bull, mimo że mają zapewnione miejsce, grożą bojkotem mistrzostw.

Międzynarodowej Federacji Samochodowej (), które aktualnie zajmuje

Ten 69-letni Brytyjczyk ma niezwykły dar ściągania na siebie kłopotów. W ubiegłym roku był bohaterem skandalu obyczajowego. Filmik, na którym uwieczniono Mosleya w hitlerowskim mundurze zabawiającego się z pięcioma prostytutkami, przez wiele miesięcy był tematem numer jeden. Teraz

Czy Ferrari, które grozi odłączeniem się od „jedynki” i powołaniem własnej serii wyścigów, może pozbawić go stanowiska? Wybory na kolejną kadencję odbędą się już we wrześniu.

"Niektóre teamy nie chcą, bym dalej był szefem FIA, ale to nie jest istotne, ponieważ nie mają prawa głosu. Mimo wszystko decyzja o kandydowaniu jest dla mnie trudna" - powiedział niedawno Mosley.

Decyzja trudna, szczególnie że Brytyjczyk, mimo że wciąż groźny, traci grunt pod nogami. Przeciwko sobie ma nie tylko Międzynarodowe Stowarzyszenie Kierowców (FOTA), ale i Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów (ECEA) zrzeszające około piętnastu producentów samochodów. ECEA jednogłośnie opowiedziała się za FOTA i wezwała FIA do zmian w sposobie zarządzania światowej federacji sportów motorowych. Zażądano odstawienia na boczny tor Maxa Mosleya. Czy to się uda? Nawet jeżeli nie, ECEA twierdzi, że zespoły są zdeterminowane do stworzenia własnej serii wyścigowej. Mówią to firmy, które zezwalają BMW czy Renault na starty w F1...

, według którego w całym konflikcie nie chodzi o zmianę przepisów, a raczej o władzę i wpływy.

"" - twierdzi prezydent F1. Jest to ciekawe spostrzeżenie, bowiem Ecclestone jest wspólnikiem Briatore w klubie piłkarskim Queens Park Rangers oraz wspólnie z nim stworzył serię wyścigową GP2, która jest bezpośrednim zapleczem F1.

78-letni Bernie nie oszczędza również szefa Ferrari. "Luca Di Montezemolo ma problem ze stosunkami z Maxem Mosleyem. Natomiast zupełnie nie rozumiem o co chodzi Johnowi Howettowi (szef zespołu Toyota), ale sądzę, że on też nie do końca to wie. Cała reszta chce, by spór jak najszybciej się zakończył" - twierdzi.

Tak się składa, że Howett niedawno został w mało elegancki sposób potraktowany przez Mosleya, natomiast niechęć prezydenta FIA do Montezemolo, prócz wielu zaszłości, jest również spowodowana faktem, że to właśnie Włoch czyni mocne starania, by nowym prezydentem federacji został niedawny szef Ferrari Jean Todt. „Reszta” - jak określił szefów innych teamów Ecclestone - również nie pała sympatią wobec Mosleya. Wystarczy przypomnieć sobie oburzenie szefów Mercedesa i BMW po tym, jak prezydent FIA w oryginalny sposób zabawiał się z paniami przebranymi w niemieckie mundury. Dla niemieckich producentów odsunięcie Mosleya będzie więc jak najbardziej na rękę.

. "Nie wyobrażam sobie, by szefowie zespołów stanęli przez radą nadzorczą swoich kompanii i powiedzieli, że potrzebują podobne jak teraz środki na starty w nowej serii wyścigowej" - mówi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj