W zeszłym tygodniu zatwierdzono datę otwarcia sezonu. Rozpoczęcie zmagań w grudniu zapewni lidze większy dochód niż w przypadku startu styczniowego (rozważano też inaugurację w Dniu Martina Luthera Kinga - 18.01.) i pozwoli graczom NBA wystąpić w igrzyskach w Tokio, przełożonych na lato 2021 z powodu pandemii COVID-19.

Reklama

Teraz uzgodniono i ogłoszono wszelkie szczegóły finansowe. Według amerykańskich mediów, zarówno salary cap, czyli maksymalna kwota, jaką klub może wydać na pensje zawodników, jak i tzw. poziom podatku, po przekroczeniu którego kluby muszą płacić "podatek od luksusu", pozostały na poziomach sprzed roku. Wynosić będą, odpowiednio, 109,140 oraz 132,627 milionów dolarów.

"W kolejnych sezonach te wskaźniki mogą wzrosnąć minimum o trzy, a maksymalnie o 10 procent" - przekazały liga i związek zawodowy koszykarzy.

Na 18 listopada zaplanowano draft do NBA, a dwa dni później kluby będą mogły rozpocząć negocjacje z tzw. wolnymi graczami. Na początku grudnia mają ruszyć obozy szkoleniowe.

Sezon 2019/20 zakończył się w październiku z czteromiesięcznym opóźnieniem spowodowanym pandemią COVID-19, a zespoły końcówkę sezonu regularnego i cały play off rozegrały w "bańce" stworzonej w ośrodku Walt Disney World nieopodal Orlando na Florydzie.

Po 17. w historii tytuł sięgnęli koszykarze Los Angeles Lakers, którzy w finałowej serii pokonali Miami Heat 4-2.