Nawarstwienie się terminów rozgrywek krajowych i Ligi VTB sprawiło, że zielonogórzanie do spotkania ze Stalą przystąpili zaledwie 21 godzin po przegranym meczu z BC Kalev Tallin. Do Ostrowa w 200-kilometrową podróż udali się w środowe przedpołudnie. Do autokaru nie wsiadł środkowy Geoffrey Groselle, który w pierwszej kwarcie pojedynku przeciwko Estończykom doznał urazu barku i póki co nie wiadomo, kiedy wróci na boisko.
Tabak nie ukrywał poirytowania zaistniałą sytuacją. Miał żal także do ostrowskiego klubu, który, jego zdaniem, nie chciał zgodzić się na przełożenie spotkania.
- mówił po meczu zdenerwowany szkoleniowiec gości w wypowiedzi dla telewizji klubowej Stali.
Gospodarze, podbudowani dwoma wyjazdowymi wygranymi w Toruniu i Bydgoszczy, liczyli na kolejne zwycięstwo, które zapewniłoby im miejsce w pierwszej trójce przed fazą play off. W przypadku awansu do półfinału, podopieczni Igora Milicicia uniknęliby ewentualnego starcia z liderem ekstraklasy.
Mecz na szczycie - emocji niewiele
Mecz na szczycie zapowiadał się interesująco, ale emocji nie było jednak zbyt wiele. Ostrowianie po dość wyrównanym początku, uzyskali przewagę. Solidnie grali w obronie, wygrywali rywalizację na tablicy i byli przede wszystkim skuteczniejsi. W drugiej kwarcie imponowali rzutami za trzy punkty. Gdy Rolands Fremanis celną próbą zza linii 6,75 m zmniejszył straty do pięciu punktów (36:31), w odpowiedzi Jakub Garbacz w ciągu pół minuty popisał się dwoma "trójkami" i Stal znów była na dwucyfrowym prowadzeniu.
W drugiej połowie goście w końcu poukładali grę w obronie, ale w ataku mieli kłopoty ze skończeniem akcji. Ostrowianie cały czas trzymali wynik pod kontrolą, choć Milicic nie mógł być spokojny, bowiem na początku trzeciej kwarty czwartymi przewinieniami zostali ukarani Jarosław Mokros i Garbacz.
Koszykarze Zastalu w końcówce spotkania zaczęli trafiać za trzy punkty i mogli mieć jeszcze nadzieję, na odwrócenie losów spotkania. Po udanej próbie Krisa Richarda, przewaga gospodarzy stopniała do ośmiu punktów (82:74). James Florence na niespełna dwie minuty przed końcem popisał się celną "trójką" i przypieczętował zwycięstwo ekipy z Wielkopolski.
Kapitan zielonogórzan Łukasz Koszarek nie szukał usprawiedliwienia napiętym terminarzem, ale przyznał, że jego drużynie zabrakło sił.
- podsumował.
Żal o nieprofesjonalne zachowanie
Trener Milicic ze spokojem przyjął wynik. Jego zdaniem, wygrana nad mistrzem Polski ma taką samą wartość jak pozostałych 19 zwycięstw.
- stwierdził.
Chorwat odniósł się także do słów Tabaka, z którym miał okazję wymienić kilka zdań tuż po meczu. Opiekun Zastalu nie omieszkał jeszcze raz wypomnieć Milicicowi nieprofesjonalne zachowanie i brak zgody na przełożenie spotkania.
- skwitował.
Prezes Stali Bartosz Karasiński oświadczył, że nie było możliwości gry w czwartek lub piątek, bowiem hala w Ostrowie nie jest dostępna.
Mistrz Polski doznał dopiero trzeciej porażki w ekstraklasie w tym sezonie. Ostatni raz schodził boiska pokonany równo trzy miesiące temu, kiedy to we własnej hali uległ Śląskowi Wrocław 80:84.