Już wcześniej informowano, że Irańczyk Saeid Mollaei był nakłaniany przez sportowe władze swojego kraju do wycofania się z rywalizacji, by uniknąć finałowej potyczki w wadze 81 kg z reprezentantem Izraela Sagim Mukim. Mollaei ostatecznie przegrał w półfinale z Belgiem Matthiasem Casse, a następnie w pojedynku o brązowy medal uległ Gruzinowi Luce Maisuradze.

Reklama

Przedstawiciele irańskiej federacji zaprzeczyli doniesieniom, jakoby naciskali na Mollaei, by nie doszło do pojedynku z Izraelczykiem Mukim. Twierdzą, że zawodnik skłamał, gdyż zależy mu na przyspieszeniu procesu zmiany obywatelstwa.

Zeznania zawodnika potwierdził zaś obecny z nim w Japonii i mówiący po persku Abdullo Muradov, który słyszał rozmowy np. wiceministra sportu oraz przewodniczącego narodowego komitetu olimpijskiego z judoką.

27-letni Mollaei jest mistrzem globu z 2018 roku. Obecnie ukrywa się w Niemczech. Odmówił powrotu do Iranu z obawy o swoje bezpieczeństwo.

Irańska federacja zostanie odwieszona przez IJF tylko wówczas jeśli zagwarantuje, że jej zawodnicy będą walczyć z rywalami z Izraela we wszelkich turniejach.

Reklama

To nie był pierwszy przypadek na imprezie wysokiej rangi, by sportowiec z krajów arabskich czy Iranu był nakłaniany do rezygnacji z walki z reprezentantem Izraela.

Na igrzyskach w Atenach w 2004 roku irański mistrz świata w judo Arash Mirasmaeili odmówił rywalizacji z Ehudem Vaksem i w glorii bohatera wrócił do ojczyzny. W 2016 roku w Rio egipski judoka Islam El Shehaby został wykluczony z igrzysk po tym, jak odmówił podania ręki Izraelczykowi Orowi Sassonowi po zakończeniu pojedynku.