Dokonała tego za czwartym podejściem. Z trzech wcześniejszych prób (1997, 1998, 1999) najbardziej nieudaną – w ocenie warszawianki – była ta ostatnia, od północy, tj. od strony Tybetu.
Sama, bez wsparcia? – wspomina swój wyczyn Czerwińska.
Wejście na Everest zadedykowała swej matce – Janinie, która zmarła w wieku 86 lat 12 maja 2000 roku. – oceniła.
Zdaniem zdobywczyni sześciu ośmiotysięczników i Korony Ziemi, rok 2000 był przełomowym sezonem pod względem liczby komercyjnych wypraw na Everest. W następnych latach nastąpił ich znaczny wzrost.
– zwróciła uwagę Czerwińska.
Dodała, że powołana przez rząd Nepalu specjalna komisja opracowała nowe zasady, które mają przeciwdziałać przeludnieniu na drodze na szczyt. W ostatnich latach problemem na Evereście – oprócz śmieci (w ub. roku zniesiono 25 ton i 15 ton odchodów) – nie są lawiny, niska temperatura czy silny wiatr (jetstream), tylko tłumy próbujące wejść na wierzchołek Czomolungmy.
Czerwińska przyznała, że mimo upływu lat nie może usiedzieć w miejscu, a góry przyciągają ją jak magnes.
- wspomniała Czerwińska, z wykształcenia doktor nauk farmaceutycznych.