W meczu dwóch najlepszych polskich drużyn nie zabrakło niczego. Zaciętej, momentami ostrej walki, świetnych parad i karnych bronionych przez bramkarzy (Andreasa Wolffa i Adama Morawskiego), czerwonych kartek (aż cztery), zwrotów akcji i emocji do ostatnich sekund. Dopiero na niespełna minutę przed końcem trafienie Alexa Dujshebaeva zadecydowało o zwycięstwie Łomży Vive. Jednym słowem "Święta wojna" w najlepszym wydaniu.
– powiedział Lijewski.
Zacięty pojedynek dwóch najlepszych drużyn w Polsce
– podkreślił rozgrywający Vive Szymon Sićko.
W lidze kielczanie pokonali zespół z Płocka, na dodatek na wyjeździe, aż 12 bramkami (31:19). Teraz o zwycięstwo musieli walczyć do ostatnich sekund.
e – powiedział Sićko.
– podkreślił II trener Łomży Vive, który od 19. min prowadził kielecki zespół, po czerwonej kartce dla Tałanta Dujszebajewa, odesłanego na trybuny.
– nie ukrywał Lijewski.
Emocje, czerwona kartka i poważna kontuzja
Pierwszy szkoleniowiec Vive dostał czerwoną kartką po tym, jak groźnej kontuzji doznał jego młodszy syn Daniel. Dujszebajew w ostrych słowach skierowanych do delegata spotkania wyraźnie powiedział, co sądzi o arbitrach meczu, którzy jego zdaniem dopuścili do zbyt ostrej gry. Kontuzja jego syna wyglądała bardzo groźnie, co jeszcze bardziej zdenerwowało szkoleniowca.
– mówił Lijewski.
– przyznał Władysław Kulesz, lewy rozgrywający mistrza Polski.
W zespole gości pierwsze skrzypce grał Michał Daszek, który zdobył aż 12 bramek. Nie miał jednak należytego wsparcia w kolegach z drużyny. Dlatego Wisła po raz kolejny musiała uznać wyższość odwiecznego rywala.
W finale Pucharu Polski, który rozegrany zostanie w pierwszy weekend czerwca, rywalem kielczan będzie Grupa Azoty SPR Tarnów. Zwycięstwo drużyny z Kielc oznaczać będzie 17. zdobyty PP w historii klubu, a 12. z rzędu.