W rozmowie z PAP prezes Zagłębia zdradził, że jeszcze w trakcie trwania sezonu, kiedy nie było pewne mistrzostwo Polski, pojawił się pomysł, że w przypadku zdobycie złotego medalu klub będzie się starał o przyjęcie do Ligi Mistrzów. We wtorek Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF) oficjalnie podała, że Zagłębie zagra w tych elitarnych rozgrywkach.
Radość, ogromna radość. Po grze w fazie grupowej Ligi Europejskiej dwa lata temu zebraliśmy bardzo dobre opinie ze strony EHF i wiedzieliśmy, że organizacyjnie mamy mocne argumenty. Postanowiliśmy więc ubiegać się o Ligę Mistrzów i się udało – dodał Kulesza.
Zagłębie w poprzednim sezonie zdominowało polskie rozgrywki. Nie tylko zdobyło trzeci z rzędu tytuł mistrzowski i dorzuciło do tego Puchar Polski, ale uczyniło to nie przegrywając żadnego meczu. Kulesza przyznał, że naturalnym krokiem była walka o grę w jak najsilniejszych rozgrywkach w Europie.
Jeżeli chcemy się rozwijać, musimy rywalizować z najlepszymi i Liga Mistrzów była naszym marzeniem. Dla nas to historyczna chwila, bo kobieca drużyna Zagłębia jeszcze nie grała w tych elitarnych rozgrywkach. To duże wyzwanie, ale już pokazaliśmy, że my się wyzwań nie boimy – skomentował prezes Zagłębia.
Dla drużyny trenerki Bożeny Karkut gra w Lidze Mistrzów oznacza przynajmniej 14 dodatkowych meczów. Kulesza zapowiedział, że to może się wiązać z dodatkowymi transferami.
Nie będziemy jednak robić nic na siłę. Liczy się jakość, a nie ilość. Jeżeli już ktoś do nas trafi, będzie to zawodniczka zagraniczna – skomentował.
Poza Zagłębiem we wtorek dopuszczone do rozgrywek zostały kluby: Ikast Handbold (Dania), Brest Bretania Handball (Francja), DVSC Schaefler, FTC Rail-Cargo (oba Węgry), Rapid Bukareszt (Rumunia) i IK Savehof (Szwecja).
Już wcześniej pewne udziału w LM były drużyny: Odense Handbold i Team Esbjerg (obie Dania), Mets (Francja), BBM Bietgheim (Niemcy), Gyori Audi ETO KC (Węgry), WHC Buducnost (Czarnogóra), CSM Bukareszt (Rumunia) oraz Mercator Lublana (Słowenia).
Losowanie fazy grupowej odbędzie się 27 czerwca.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.