Dziennik Gazeta Prawana logo

Wichniarek: Za kawę powinien zapłacić trener

16 lutego 2009, 23:12
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Nie ubiegam się o spotkanie z selekcjonerem, więc nie ja pierwszy powinienem wyciągnąć rękę. Moja decyzja zależy od wyniku naszej ewentualnej rozmowy" - mówi DZIENNIKOWI Artur Wichniarek, który nie wie, czy chce wrócić do kadry Beenhakkera.


Na razie nie chcę tego komentować. O zamiarach Beenhakkera dowiaduję się od dziennikarzy, a nie od selekcjonera. Jeśli ktoś chce ze mną na ten temat porozmawiać, to może spróbować się ze mną skontaktować. Mój numer telefonu jest w sztabie kadry znany. Od zeszłego roku nie zmienił się.


Nie mówię nie, ale zaznaczam, że nie mówię również tak. Dopiero jak porozmawiam z selekcjonerem, to usiądę i zastanowię się, czy ewentualnie wrócić do reprezentacji. Na pewno nie jest to decyzja, którą podejmuje się na poczekaniu w kilka minut.


Można oczywiście pogadać w taki sposób, ale uważam, że lepiej będzie się spotkać. Przez telefon raczej nic się nie ustali. Rozmowa w cztery oczy jest lepszym rozwiązaniem niż telefoniczna, bo jest to na tyle ważny temat, że trzeba go omówić na spokojnie.

>>>W taki sposób Wichniarek zmarnował karnego


Wydaje mi się, że to selekcjoner powinien zapłacić za kawę, aczkolwiek kwestia rachunku jest w tym przypadku sprawą drugorzędną.


Wszystko zależy od wyniku rozmowy, którą mielibyśmy przeprowadzić. Na razie sytuacja jest taka, że nie gram w kadrze. Podjąłem taką decyzję po długim zastanowieniu. Nie mogłem zrozumieć dziwnych decyzji związanych z moją osobą w drużynie narodowej. I na razie nie zamierzam zmieniać zdania.


Trudno nie znać tematu, skoro wszystkie portale internetowe i gazety piszą o tym od kilku dni. Jednak mnie ta sprawa w zasadzie nie dotyczy, ponieważ nie jestem reprezentantem. Po prostu obserwuję sobie to wszystko z boku.


To może być spory problem. Ale nad tym będę zastanawiać się dopiero, gdy dojdzie do ewentualnego spotkania. Prawdą jest jednak, że ja nikogo nie obraziłem. Nie krytykowałem Beenhakkera, tylko poinformowałem w liście wysłanym do związku, że nie chcę grać w prowadzonej przez niego reprezentacji. Ja nie ubiegam się o spotkanie z nim, nie ja pierwszy powinienem wyciągnąć rękę. Ale na razie przecież nie ma żadnego tematu. Dlatego koncentruję się na treningach i meczach Arminii. To obecnie dla mnie najważniejsza sprawa.


Na pewno kiepsko strzeliłem, bramkarz HSV Frank Rost nie miał problemu z udaną interwencją. Jestem zły na siebie, bo zawiodłem w bardzo ważnym momencie. Przegraliśmy 0:2, ale teraz trzeba myśleć już o sobotnim meczu z Bochum, czyli poważnym rywalem w walce o utrzymanie w 1. Bundeslidze.


Muszę przyznać, że się tego nie spodziewałem, tym bardziej że Piotr to mój kolega. Ale obawiam się, że jest to na tyle poważny problem, że kilka osób związanych akurat z tą sprawą jeszcze zostanie przewiezionych do Wrocławia.


To piekło mamy już od bardzo długiego czasu. Dlatego też w pełni świadomie podjąłem decyzję o wyjeździe do Bundesligi w wieku 22 lat. To był przemyślany ruch. Nie chciałem mieć do czynienia z bardzo dziwnymi sytuacjami w naszej piłce.


Gdy jeszcze byłem zawodnikiem Widzewa i graliśmy z Lechem, otrzymałem telefon z groźbami wymierzonymi w moją rodzinę. Ale nie chcę do tego już wracać i więcej o tym mówić.


Nie wiem, czy ten rok przyniesie jakieś zmiany. Na pewno jednak na wiele spraw patrzę inaczej niż jeszcze dwanaście miesięcy temu. W moim życiu sporo się wydarzyło i teraz wiem, które sprawy są istotne, a które jednak mniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj