W opinii Kallena był to "wspaniały turniej, wyznaczający na przyszłość standardy organizacyjne". Działacz UEFA chwalił zarówno atmosferę, organizację i poziom sportowy mistrzostw informując, że około 90 procent ankietowanych kibiców czuło się bezpiecznie na stadionach, a poziom satysfakcji pytanych o różne aspekty organizacji wynosił od ponad 80 do ponad 90 procent. Bardzo wysoko oceniły organizatorów także uczestniczące w turnieju narodowe reprezentacje.
Były to mistrzostwa rekordowej frekwencji w Strefach Kibica - poinformował działacz UEFA wskazując na liczbę ponad siedmiu milionów osób, które przewinęły się przez strefy w obu krajach podczas trwania turnieju. Największą popularnością wspólne kibicowanie cieszyło się w stolicach - w kijowskiej Strefie Kibica bawiło się łącznie blisko 2,2 mln osób, w warszawskiej - ponad 1,4 mln. Mecz finałowy we wszystkich ośmiu miastach obejrzało łącznie 539 tysięcy osób.
UEFA jest również usatysfakcjonowana frekwencją na stadionach, na których mecze obejrzało 1,44 mln widzów. Największą liczbę kibiców odnotowano w Kijowie, gdzie spotkanie Szwecja - Anglia obejrzało 64 640 osób. W Polsce najliczniejsza była widownia na meczu otwarcia na Stadionie Narodowym w Warszawie, gdzie zgromadziło się 59 070 widzów. Średnia frekwencja na meczach Euro 2012 wyniosła 46 450 osób.
- uważa Martin Kallen.
UEFA nie dysponuje jeszcze wszystkimi badaniami oglądalności telewizyjnej, ale z dostępnych danych wynika, że zanotowano wzrost nie tylko w Europie, ale na przykład w USA i Brazylii. Rekordową oglądalność miał finałowy pojedynek w Hiszpanii, gdzie w szczytowym momencie oglądało go 17,9 miliona widzów, a więc ponad 80 procent odbiorców.
Imponujące były także przychody UEFA, które osiągnęły miliard 383 miliony euro. Największą pozycją po stronie dochodów była sprzedaż praw telewizyjnych - 815 mln, sponsoring i licencje przyniosły 315 mln, a sprzedaż biletów - 130 milionów. Łącznie przychody były o około 30 milionów euro wyższe niż podczas poprzedniej edycji mistrzostw, w 2008 roku w Austrii i Szwajcarii.
- powiedział Martin Kallen.