Rok 2016 był najlepszym rokiem w karierze sędziego Szymona Marciniaka?
Można się domyślać, że to określenie, leciutko gorzki, dotyczy okresu po powrocie do Polski.
Warto było się tak spieszyć, przecież w tym meczu był pan „tylko” sędzią technicznym?
No właśnie, prasa ma duże znaczenie w pana pracy. W Europie mówią i piszą o panu dobrze, w Polsce jest bardzo dużo głosów krytycznych.
Czy prawdą jest, że jest pan sympatykiem Legii Warszawa, a co za tym idzie, faworyzuje stołeczny klub?
Jest pan z Płocka. Od początku sezonu w ekstraklasie gra miejscowa Wisła, jedyna drużyna, której meczów pan nie prowadzi.
Jakim sędzią stara się pan być?
Jak się pan przygotowuje do meczu w Lidze Mistrzów?
Możliwość przewidywania schematów gry nie odbiera jej uroku?
Dobre recenzje zbierał pan z meczów Ligi Mistrzów?
Prowadził pan także spotkania eliminacyjne do mistrzostw świata.
W Polsce dziennikarze bezlitośnie krytykują pana błędy, a jak jest za granicą?