Świątek potrzebowała zwycięstwa
Dla Świątek pojedynek z Anisimovą był meczem o być albo nie być. Tylko zwycięstwo dawało jej wyjście z grupy i awans do półfinału WTA Finals. Pierwszy set był bardzo zacięty. Żadnej z tenisistek nie udało się przełamać podania przeciwniczki. Dopiero w tie-breaku Świątek przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Świątek "uciszała" polskiego kibica
Pierwsza partia dla Polki była dodatkowo trudna, bo przez cały czas jej trwania dekoncentrował ją jeden z polskich kibiców. Mężczyzna co chwila głośno krzyczał, nawet w chwilach, kiedy Świątek szykowała się do serwisu. To mocno deprymowało naszą tenisistkę, która w pewnym momencie nie wytrzymała i po kolejnym zakłóceniu ciszy przez niesfornego fana głośno krzyknęła w jego kierunku - "cicho!".
Świątek poprosiła sędzię o interwencję
Po zakończeniu seta Świątek podeszła do sędzi i poprosiła o interwencję, by ochrona zajęła się skandalicznie zachowującym się na korcie polskim kibicem.
Na początku drugiej partii jeszcze dwa lub trzy razy było słychać okrzyki mężczyzny, ale później już na szczęście jego "popisy" się skończyły.
Niestety skończył się też WTA Finals dla Świątek. Polka przegrała z Anisimovą 7:6 (7-3), 4:6, 2:6 i zajęła trzecie miejsce w grupie. To zamknęło jej drzwi do półfinału turnieju w Rijadzie.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.