Do meczu z Jagiellonią Arka przystąpiła po dwóch zwycięstwach – 1:0 w rewanżowym ćwierćfinałowym spotkaniu Pucharu Polski z Drutex Bytovią Bytów oraz 2:1 w lidze z Ruchem w Chorzowie. Gdynianie byli bliscy powtórzenia osiągnięcia innego beniaminka Wisły Płock, który jako jedyny zespół zdołał pokonać na własnym stadionie lidera ekstraklasy – 15 sierpnia podopieczni trenera Marcina Kaczmarka wygrali z "Jagą" 1:0. Żółto-niebiescy prowadzili 1:0 i 2:1, ale ostatecznie zeszli z boiska pokonani 2:3.
- powiedział Niciński.
Trener Arki największe pretensje do arbitra miał za sytuację w 76. minucie - po akcji Fedora Cernycha Tadeusz Socha wślizgiem wybił piłkę, którą złapał bramkarz gospodarzy Pavels Steinbors i Szymon Marciniak podyktował dla gości rzut wolny pośredni z linii pola bramkowego. Po krótkim rozegraniu Estończyk Konstantin Vassiljev silnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobył trzecią bramkę dla Jagiellonii.
Do tej sytuacji odniósł się również szef Kolegium Sędziów PZPN. - wyjaśnił Zbigniew Przesmycki.
Niciński nie mógł jednak pogodzić się z porażką poniesioną w takich okolicznościach. - stwierdził.
Przesmycki nie chciał spekulować o ewentualnych sankcjach, jakie mogą dotknąć sędziego z Płocka.
- skomentował.
43-letni szkoleniowiec nie omieszkał jednak podkreślić, że dobry arbiter to taki, którego nie widać i o którego decyzjach po spotkaniu się nie dyskutuje. - podsumował Niciński.