Wśród piłkarzy była solidarność zawodowa. Bardziej były to tzw. "dialogi operacyjne". A więc zawodnik zgadza się rozmawiać, ale nie zgadza się donosić. Tak było choćby z Markiem Leśniakiem, który od razu zaznaczył, że nie będzie na kolegów donosił. Nie odmówił kolejnego spotkania z SB-kiem, ale został zarejestrowany jako kontakt operacyjny. Z kolei jeśli chodzi o Huberta Kostkę, został zarejestrowany jako Tajny Współpracownik, choć nigdy nie wyraził na to zgody - mówi w rozmowie z serwisem sportowefakty.pl Majchrzak.

Reklama

W aktach IPN przewija się też Jan Tomaszewski. Był traktowany przez SB jako konsultant. Tomaszewski opowiadał o sytuacji w klubie, o swoim rzekomym konflikcie z trenerem z Jezierskim. Jest to już po transferze do Herculesa. Wiemy, że jest przypisany do sprawy pod kryptonimem "Pajęczyna" dotyczącej nieprawidłowości w ŁKS. Problemem Tomaszewskiego był chyba przede wszystkim jego długi język - uważa autor książki.

Piłkarze często byli na celowniku służb. Rozpracowywano m.in. Kazimierza Deynę, Henryka Kasperczaka czy Roberta Gadochę. Deyna miał kontakty z hindusem Vaisem Prakashem, który został skazany za szpiegostwo na rzecz RFN i Stanów Zjednoczonych. To były kontakty towarzyskie. Hindus załatwił mi m.in. felgi do BMW. Miał on zresztą kontakty z Kazimierzem Górskim, Piotrem Jaroszewiczem. WSW uznała, że Deyna był nieszczery podczas przesłuchania. Rozpracowywano go i przed przejściem do Manchesteru City został zdegradowany z podporucznika do szeregowego. Decyzję osobiście podejmował Wojciech Jaruzelski. Rozpracowywano też wielu innych piłkarzy, Henryka Kasperczaka czy Roberta Gadochę, którego podejrzewano o kontakty z mafią handlarzy samochodów - mówi Majchrzak.