Piłkarze Udinese prowadzili po golu Argentyńczyka Nahuela Moliny, który pokonał Szczęsnego w 10. minucie.

Reklama

Ataki Juventusu przyniosły efekt dopiero w końcówce spotkania, a w głównej roli wystąpił Ronaldo. W 83. minucie słynny Portugalczyk wykorzystał rzut karny, a sześć minut później trafił do bramki po uderzeniu głową. Łącznie ma w tym sezonie ligowym 27 trafień i zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji strzelców.

"Po raz kolejny skomplikowaliśmy sobie życie, ale zespół wykazał wielką chęć przywrócenia korzystnego wyniku" - powiedział trener Juventusu Andrea Pirlo.

"Jest zmęczenie, psychiczne zmęczenie. Kiedy jesteś przyzwyczajony do wygrywania Serie A, a nie do walki o Ligę Mistrzów, coś się zmienia w umysłach wszystkich. Ale nasz cel został zmieniony na najbliższe tygodnie, musimy zakwalifikować się za wszelką cenę do Champions League" - dodał.

Juventus z dorobkiem 69 punktów zajmuje trzecie miejsce. Tyle samo ma druga Atalanta Bergamo i czwarty Milan.

Piąty w tabeli zespół Napoli (67), z Piotrem Zielińskim grającym do 81. minuty, zaledwie zremisował u siebie z walczącym o utrzymanie Cagliari 1:1, tracąc gola w doliczonym czasie. W ekipie gości rezerwowym był Sebastian Walukiewicz, a w zespole Napoli - 19-letni bramkarz Hubert Idasiak.

Wydarzeniem tej kolejki (i całego sezonu) było zapewnienie sobie mistrzostwa przed Inter, pierwszego od 2010 roku. Mediolańczycy (82 pkt) już dzień wcześniej pokonali na wyjeździe Crotone 2:0, a w niedzielę Atalanta zremisowała na wyjeździe z Sassuolo 1:1.

Ekipa z Bergamo była przed tą kolejką jedyną drużyną, która mogła jeszcze wyprzedzić Inter w tabeli, lecz warunkiem było zwycięstwo nad Sassuolo.

W niedzielny wieczór Sampdoria Genua, z Bartoszem Bereszyńskim w wyjściowym składzie, pokonała u siebie Romę 2:0 i w tabeli jest dziewiąta, a jej rywal - siódmy.