W środę Jagiellonia zmierzyła się na własnym boisku z Koroną Kielce. Stawką pojedynku był awans do półfinału Pucharu Polski. Mecz miał swoją dramaturgię, a emocje sięgały zenitu. Do wyłonienia zwycięzcy potrzeba była dogrywka. Gdy wydawało się, że o wszystkim rozstrzygną rzuty karne, w ostatniej akcji spotkania gola na wagę awansu strzelił dla miejscowych Afimico Pululu.
Frankowski oglądał mecz w czasie głosowania
Jak się okazało z wielką uwagą wydarzenia na boisku w Białymstoku śledził Frankowski. Polityk akurat przebywał na sali plenarnej Parlamentu Europejskiego i jak sam zdradził brał udział w głosowaniach.
To jednak nie przeszkadzało mu w oglądaniu meczu. Potrzebna duża podzielność uwagi - z jednej strony głosowanie w PE, z drugiej ćwierćfinał pucharu Polski! - napisał w mediach społecznościowych był reprezentant Polski i dołączył do wpisu zdjęcie z sali obrad.
Internauci bezlitośni dla Frankowskiego
Zachowanie europosła nie spodobało się internautom. Pod jego wpisem wylała się fala krytyki. Komentujący nie zostawili na Frankowskim suchej nitki.
"Normalny pracownik za takie coś dostałby dyscyplinarkę", "nie za to naród płaci", "dobrze, że to twoja ostatnia kadencja", "jakby mi płacili tyle, co płacą w PE to byłoby mi wstyd takie coś robić, a co dopiero się tym chwalić." - to najłagodniejsze z wpisów pod postem europosła.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.