Optymizm w ekipie z al. Unii pojawił się niespełna dwa tygodnie przed wznowieniem rozgrywek. Wcześniej nastroje były minorowe, a władze spółki przygotowywały się do ogłoszenia upadłości. Ratunek przyszedł w ostatniej chwili.

Reklama

Przygotowania do wiosennej części sezonu łodzianie rozpoczęli 10 stycznia. Już w pierwszym dniu zajęć trener Ryszard Tarasiewicz poinformował, że 10 zawodników z kadry pierwszego zespołu będzie ćwiczyć z drużyną Młodej Ekstraklasy. W grupie tej znaleźli się m.in. doświadczeni Marcin Mięciel, Sebastian Szałachowski, Maciej Bykowski i Marcin Adamski. Działacze ŁKS nie ukrywali, że chętnie rozstaliby się z nimi, bo ich kontrakty zbyt mocno obciążają budżet. Część z nich nie chciała się również zgodzić na zaproponowane przez władze klubu odłożenie w czasie zaległych płatności i obniżenie kontraktów.

20 stycznia pojawiło się realne zagrożenie, że zespół nie przystąpi do wiosennej rundy ekstraklasy. Władze klubu poinformowały piłkarzy, że zamierzają ogłosić upadłość spółki, bo nie mają pieniędzy na dalsze jej finansowanie. Z przedstawionych wyliczeń wynikało, że spółce brakuje dwa mmiliony złotych, żeby bez długów zakończyć sezon. Po tej zapowiedzi odwołano sparing z Bogdanką Łęczna.

Kilka dni później, po spotkaniu z prezydent Łodzi Hanną Zdanowską, komitet złożony z przedstawicieli magistratu, władz spółki, piłkarzy i kibiców otworzył specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze przeznaczone na pomoc dla klubu. Jako jedna z pierwszych wpłaty dokonała Zdanowska. Dołączyła do niej m.in. prezes pierwszoligowej Warty Poznań Izabela Łukomska-Pyżalska.

Prawdziwym ratunkiem dla klubu okazał się jednak Andrzej Voigt i związani z nim inwestorzy. 6 lutego ogłoszono, że kierowana przez niego firma AV Inwestor SA będzie strategicznym partnerem spółki ŁKS Łódź, którą do czerwca dofinansuje kwotą nie mniejszą niż trzy miliony. Voigt został prezesem.

Cztery dni wcześniej miasto podpisało umowę na budowę nowego stadionu przy al. Unii, gdzie od blisko stu lat piłkarze ŁKS rozgrywają swoje mecze. Nowy obiekt ma być gotowy przed końcem 2013 r.

Tych pozytywnych zmian nie doczekał Tarasiewicz, który 31 stycznia rozwiązał umowę. Kompletowanie nowego sztabu szkoleniowego trwało niemal tydzień. Ostatecznie zdecydowano, że za wyniki zespołu będą odpowiadali trener Andrzej Pyrdoł i menedżer Piotr Świerczewski.

Zadanie mają trudne, bo muszą uratować przed spadkiem drużynę, która zimą nie wyjechała na żadne zgrupowanie, a trenowała na sztucznym boisku, w hali i siłowni.

Reklama

Szukając oszczędności ŁKS rozwiązał umowy z: Marcinem Kaczmarkiem (trafił do Widzewa), Sebastianem Szałachowskim (Cracovia), Dariuszem Kłusem (Olimpia Grudziądz), Tomaszem Nowakiem (szuka klubu) i Cezarym Stefańczykiem (Zawisza Bydgoszcz).

Ich miejsce zajęli zawodnicy, którzy są doskonale znani piłkarskim kibicom, jednak w ostatnim czasie mieli problemy z grą na najwyższym poziomie: Wojciech Łobodziński (ostatnio Wisła Kraków), Grzegorz Bonin (Polonia Warszawa) i Paweł Sasin (Warta Poznań). Kadrę uzupełnił również młody obrońca Hutnika Kraków Adrian Jurkowski.

To jednak nie koniec zmian kadrowych. W ŁKS zapowiadają, że jeszcze przed piątkowym meczem z Polonią Warszawa kontrakty z klubem podpiszą: Maciej Iwański (ostatnio turecki Manisaspor), Łotysz Olegs Laizans (FK Venspils) i Seweryn Gancarczyk (Lech Poznań). Treningi z zespołem rozpoczął też Bartłomiej Grzelak (Jagiellonia Białystok). Do kadry zostali też włączeni gracze przesunięci przez Tarasiewicza do Młodej Ekstraklasy.

Świerczewski podkreślił, że ŁKS w lidze nie będzie grał widowiskowo, ale będzie się bił o każdy punkt. Będziemy grali zawodnikami, którzy mają charakter i chcą walczyć o to, żeby ekstraklasa nadal była w ŁKS. Nie będziemy rozgrywać finezyjnych, pięknych meczów, tylko będziemy punkty wydzierać przeciwnikom na siłę - przyznał.

Wyniki sparingów: Korona Kielce 1:0, PGE GKS Bełchatów 1:1, OKS 1945 Olsztyn 1:0, MKS Kluczbork 0:2, Legia Warszawa (3x45 minut) 0:5.