Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef sędziów: Błędem było uznanie trzeciej bramki dla Legii w Lubinie

6 marca 2017, 16:59
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bramkarz KGHM Zagłębia Lubin Martin Polacek (L) i Guilherme (P) z Legii Warszawa
Bramkarz KGHM Zagłębia Lubin Martin Polacek (L) i Guilherme (P) z Legii Warszawa/PAP
Przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN Zbigniew Przesmycki powiedział, że 24. kolejka piłkarskiej ekstraklasy była trudna dla sędziów, ale ogólnie jest zadowolony z ich pracy. Jak jednak przyznał, błędem było uznanie trzeciej bramki dla Legii w Lubinie.

Większość meczów 24. kolejki obfitowała w sytuacje kontrowersyjne. Np. w spotkaniu Cracovii z Arką Gdynia (1:1) arbiter Paweł Gil nie uznał gola dla gospodarzy, chociaż - jak pokazały telewizyjne powtórki - piłka po strzale Marcina Budzińskiego i odbiciu od poprzeczki spadła tuż za linią bramkową.

- stwierdził Przesmycki.

W tej sytuacji pomogłaby technologia goal-line, stosowana m.in. w kilku zachodnich ligach.

- przyznał przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN.

Szef sędziów bronił również decyzji arbitra w meczu Korony Kielce z Górnikiem Łęczna (2:1). Gospodarze zdobyli zwycięską bramkę w ostatnich sekundach z kontrowersyjnego rzutu karnego. Czy Paweł Raczkowski powinien podyktować "jedenastkę" dla Korony?

- powiedział Przesmycki.

Na stronie PZPN napisano m.in, iż uprawniona jest hipoteza, że robiąc wykrok prawą nogą obrońca "skutecznie zbił z zamierzonego toru ruchu prawą nogę napastnika", co skutkowało nietrafieniem przez niego w piłkę.

W meczu Zagłębie Lubin - Legia Warszawa (1:3) arbiter Jarosław Przybył uznał gola dla gości w 88. minucie, chociaż jego strzelec Sebastian Szymański - jak pokazały powtórki - był na spalonym.

- powiedział Przesmycki.

Najwięcej pracy miał arbiter międzynarodowy Szymon Marciniak, prowadzący niedzielny szlagier tej kolejki Lech Poznań - Lechia Gdańsk (1:0).

W Poznaniu kilka razy dochodziło do bardzo poważnych przepychanek między zawodnikami. Arbiter pokazał trzy czerwone kartki zawodnikom Lechii (w tym jedną graczowi rezerwowemu) i łącznie aż dziesięć żółtych.

- podkreślił przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN.

Jak dodał, arbiter słusznie nie uznał bramki dla Lecha w 64. minucie, po strzale Radosława Majewskiego (ten sam zawodnik kilka minut strzelił już prawidłowego gola).

- zakończył Zbigniew Przesmycki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj