Obie drużyny świetnie zaczęły sezon i z 13 punktami liderowały tabeli. Dlatego był to mecz – dosłownie – na szczycie.

Reklama

Z racji obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa, trybuny Areny Zabrze były puste, a jeszcze dwa tygodnie wcześniej podczas meczu z Wisłą Kraków wypełniło je 12,5 tysiąca ludzi. W sobotę mecz – toczony w strugach deszczu - obserwowali tylko dziennikarze.

Gospodarze musieli sobie poradzić bez „etatowego” stopera Michała Koja, który podczas treningu złamał nos. Jego miejsce zajął 19-letni Aleksander Paluszek.

Zabrzanie świetnie zaczęli mecz, bo już w 4. minucie wyszli na prowadzenie. Po dośrodkowaniu Romana Prochazki częstochowskiego bramkarza głową z bliska pokonał Bartosz Nowak. Goście bardzo szybko się „pozbierali” i ruszyli do przodu. Pojedynek sam na sam z Martinem Chudym przegrał Oskar zawada, potem z dobrej pozycji spudłował Ivan Lopez Alvarez.

Hiszpan zrehabilitował się, kończąc w 20. minucie błyskawiczną kontrę Rakowa, rozpoczętą dalekim wykopem bramkarza. Napór zespołu trenera Marka Papszuna trwał, a golkiper i obrońcy zabrzan mieli mnóstwo pracy. Pomocnik częstochowian David Tijanic najpierw nie zdołał pokonać Chudego z pięciu metrów, w kolejnej akcji jednak już wykorzystał szansę i technicznym strzałem przelobował bramkarza Górnika.

Gospodarze cieszyli się jeszcze przed przerwą z wyrównania, ale krótko, bo okazało po analizie wideo, się że gol padł ze „spalonego”.

W przerwie w obronie zabrzan Paluszka zastąpił Grek Stefanos Evangelou, ale rywalom to nie przeszkodziło w podwyższeniu prowadzenia. Alvarez dopadł do piłki po błędzie Adriana Gryszkiewicza i nie dał szans Chudemu.

Trener gospodarzy Marcin Brosz przy linii bocznej mobilizował okrzykami swoich zawodników, zrobił dwie zmiany, wpuszczając na boisko Daniela Ściślaka i Piotra Krawczyka. Nic to nie dało. Górnik nie potrafił się przebić w okolice pola karnego dobrze ustawionych rywali, którzy zresztą po kilku szybkich „wypadach” mieli okazję do zmiany wyniku.

Zabrzanie przegrali pierwszy ligowy mecz tego sezonu na własnym stadionie, a Raków umocnił się na fotelu lidera.

Górnik Zabrze - Raków Częstochowa 1:3 (1:2)
Bramki: 1:0 Bartosz Nowak (4-głową), 1:1 Ivan Lopez Alvarez (20), 1:2 David Tijanic (31), 1:3 Ivan Lopez Alvarez (52)
Żółta kartka - Górnik Zabrze: Giannis Massouras, Erik Janza, Alasana Manneh
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Mecz bez udziału publiczności
Górnik Zabrze: Martin Chudy - Przemysław Wiśniewski, Aleksander Paluszek (46. Stefanos Evangelou), Adrian Gryszkiewicz - Michał Rostkowski, Alasana Manneh (61. Daniel Ściślak), Bartosz Nowak, Erik Janza, Krzysztof Kubica (37. Giannis Massouras) - Alex Sobczyk (61. Piotr Krawczyk), Jesus Jimenez
Raków Częstochowa: Jakub Szumski - Kamil Piątkowski, Tomas Petrasek, Maciej Wilusz - Fran Tudor (90+1. Daniel Bartl), Marko Poletanovic (67. Petr Schwarz), Ivan Lopez Alvarez (67. Piotr Malinowski), David Tijanic (75. Ben Lederman), Patryk Kun, Igor Sapała - Oskar Zawada (75. Vladislavs Gutkovskis)