Trener "Portowców" Kosta Runjaic, mimo imponującego zwycięstwa 4:0 w Poznaniu z Lechem, w meczu przeciwko Zagłębiu przywrócił do wyjściowego składu Austriaka Alexandra Gorgona i Huberta Matynię, którzy w stolicy Wielkopolski pauzowali za kartki. Tym samym zabrakło miejsca dla Michała Kucharczyka i Fina Santeriego Hostikki. Wśród "Miedziowych" nie mógł zagrać Mateusz Bartolewski (pauza za cztery żółte kartki), a ponadto słowacki szkoleniowiec Martin Sevela na ławce posadził Rosjanina Jewgienija Baszkirowa, wstawiając do "11" Słoweńca Sasę Zivca.

Reklama

Pierwszą groźną akcję gospodarze przeprowadzili już w szóstej minucie. Sebastian Kowalczyk przeprowadził rajd środkiem boiska i oddał strzał z linii pola karnego, a Dominik Hładun łapał piłkę "na raty". Dwie minuty później po błędzie Huberta Matyni strzelał Patryk Szysz, odbitą piłkę Mariusz Malec podał wprost do zawodnika gości, ale znów skończyło się na zablokowanym uderzeniu.

Od 19. min Zagłębie grało w dziesiątkę. Boisko z powodu drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartki opuścił Jakub Żubrowski. W obu przypadkach kary były konsekwencją fauli na 17-letnim Kacprze Kozłowskim.

Pięć minut później znowu Kowalczyk ograł na lewej stronie kilku graczy gości, dograł na środek pola karnego, skąd Luka Zahovic strzelił mocno i płasko, ale tym razem Haładun pokazał najwyższy kunszt bramkarski. W 41. min spoza pola karnego uderzył Kozłowski i ponownie wykazał się golkiper lubinian.

W drugiej połowie, podobnie jak na początku meczu, również najpierw pokazał się Kowalczyk, lecz jego strzał minimalnie minął "okienko" bramki. Minutę później piłkę do siatki Zagłębia skierował Zahovic, ale po analizie VAR okazało się, że wcześniej na minimalnym spalonym był Gorgon.

Potem sędziowie nie uznali też gola Kozłowskiego, a w tym przypadku dogrywającego Gorgona piłka trafiła w ramię.

Reklama

Gospodarze do końca spotkania prawie nie schodzili z połowy Zagłębia, tym bardziej że grający w osłabieniu przyjezdni ograniczyli się do obrony. Gdy się wydawało, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, "Portowcy" zdobyli zwycięskiego gola.

Lubomir Guldan wybił piłkę na środek boiska, tam dopadł do niej Kucharczyk i strzałem z 30 metrów trafił w samo okienko bramki Hładuna. To na pewno jeden z najpiękniejszych goli w karierze doświadczonego piłkarza. Minutę później były gracz Legii był podrzucany przez kolegów z drużyny w podziękowaniu za trzy punkty.

Pogoń na urlopy udaje się z ligowego podium. O tym, czy jako wicelider czy trzeci zespół zdecyduje niedzielne spotkanie Piasta Gliwice z Rakowem Częstochowa. Poza tym szczecinianie utrzymali status niepokonanej drużyny na swoim boisku, mają najlepszą defensywę w lidze, gdyż chorwacki bramkarz Dante Stipica tylko osiem razy wyciągnął piłkę z siatki i aż dziewięć spotkań zakończył z czystym kontem.

Pogoń Szczecin - KGHM Zagłębie Lubin 1:0 (0:0).

Bramka: 1:0 Michał Kucharczyk (90+6).

Żółte kartki - Pogoń Szczecin: Jakub Bartkowski, Kamil Drygas, Kacper Kozłowski, Michał Kucharczyk. KGHM Zagłębie Lubin: Dejan Drazic, Jakub Żubrowski, Martin Sevela (trener). Czerwona kartka za drugą żółtą - KGHM Zagłębie Lubin: Jakub Żubrowski (19).

Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom). Mecz bez udziału publiczności.

Pogoń Szczecin: Dante Stipica - Jakub Bartkowski, Benedikt Zech, Mariusz Malec, Hubert Matynia (57. Michał Kucharczyk) - Alexander Gorgon, Kacper Kozłowski (83. Kacper Smoliński), Kamil Drygas (72. Santeri Hostikka), Damian Dąbrowski, Sebastian Kowalczyk (83. Adam Frączczak) - Luka Zahovic (83. Adrian Benedyczak).

KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun - Jakub Wójcicki, Dominik Jończy, Lubomir Guldan, Jakub Bednarczyk - Sasa Zivec, Jakub Żubrowski, Łukasz Poręba, Patryk Szysz, Dejan Drazic (82. Dawid Pakulski) - Samuel Mraz (89. Rok Sirk).