W meczu otwierającym rundę wiosenną Zagłębie nie tylko straciło trzy punkty (0:2), ale także trzech obrońców z podstawowej jedenastki. Dorde Crnomarkovic i Sasa Balic będą pauzować za cztery żółte kartki, a Dominik Jończy za czerwoną. Ten pierwszy i tak by nie mógł zagrać w piątek, bo przy umowie wypożyczenia z Lecha znalazł się zapis, że nie może wystąpić w spotkaniu z zespołem z Poznania.

Reklama

Bramkarz Zagłębia w rozmowie z mediami klubowymi zapewnił, że dla niego nie ma większej różnicy kto będzie tworzył przed nim parę stoperów.

„Przez cały czas razem trenujemy i dobrze się znamy. Podczas treningów stosujemy wiele różnych ustawień i zmieniamy pary stoperów, więc z każdym obrońcą mam dobrą komunikację. Z Damianem Oko grałem już kilka spotkań w lidze, a z Kamilem Krukiem również wielokrotnie występowałem na boisku, więc według mnie to nie będzie osłabieniem” – dodał.

Stoch raczej jeszcze nie zagra

To jednak nie są jedyne problemy, z jakimi musi sobie poradzić trener Martin Sevela. Niemal na pewno w Poznaniu nie zagra z powodu urazu m.in. Sasa Zivec, który jesienią był motorem napędowym lubinian w ataku. Co prawda Zagłębie zakontraktowało w poniedziałek reprezentanta Słowacji Miroslawa Stocha, który jest nominalnym bocznym pomocnikiem, ale z Lechem raczej jeszcze nie zagra.

„Na pewno nie będzie to łatwy mecz, ponieważ wiemy jaką jakość ma Lech, ale pomimo tego jedziemy do Poznania tylko po trzy punkty. Wiemy, że potrafimy wygrywać z takimi zespołami, co już wielokrotnie pokazywaliśmy w przeszłości” – zapowiedział Hładun.

Lubinianie mają problemy kadrowe, ale przemawiają za nimi ostatnie wyniki z Lechem. Jesienią zespół z Poznania prowadził 1:0 do 82. minuty, ale i tak przegrał (1:2). W poprzednim sezonie na Dolnym Śląsku był remis 3:3, a wcześniej 2:1 dla ekipy trenera Seveli. W sumie w sześciu ostatnich pojedynkach cztery razy wygrywało Zagłębie i dwa razy był remis.

Jedni i drudzy niezadowoleni z pozycji w tabeli

Hładun przyznał, że szczególnie groźne są skrzydła Lecha i to tam można się spodziewać największego zagrożenia.

„Wiemy też, jakim zawodnikiem jest Alan Czerwiński. On również lubi podłączyć się do akcji ofensywnych i dośrodkować, stwarzając przez to sporo zagrożenia rywalom. Oprócz tego Lech ma wielu piłkarzy świetnie wyszkolonych technicznie, którzy potrafią zrobić różnicę na boisku. Myślę jednak, że my również mamy swoje mocne strony i z pewnością jutro je pokażemy” – dodał.

Oba zespoły łączy w tym sezonie fakt - nie mogą być zadowolone ze swojej aktualnej pozycji w tabeli. Zagłębie jest siódme, a Lech dziesiąty. Pierwsi do pozycji lidera Pogoni Szczecin tracą dziewięć punktów, a drudzy -13.

Początek meczu Lech – Zagłębie w piątek o godz. 20.30.