Początek rundy wiosennej jest dla zawodników Lechii wyjątkowo nieudany. W dwóch pierwszych spotkaniach ekstraklasy rozegranych na własnym stadionie biało-zieloni ulegli 0:2 Jagiellonii Białystok oraz zremisowali 1:1 z beniaminkiem Wartą Poznań. Odpadli także we wtorek, po porażce 1:3 w Sosnowcu z pierwszoligową Puszczą Niepołomice, w 1/8 finału Pucharu Polski.

Reklama

„Nie ma usprawiedliwienia dla porażki z Puszczą. Mentalnie nie możemy się jednak odblokować i po stracie bramki nie umiemy sobie poradzić. To jest do zmiany, tu i teraz. Na pewno potrzeba nam więcej koncentracji i determinacji. Nie możemy popełniać błędów z tyłu, musimy w tej części boiska podejmować lepsze decyzje. Tak samo ważne jest wykończanie akcji. Tam też potrzebna jest koncentracja i odpowiedzialność. To są elementy, które są do poprawy na już” – ocenił podczas konferencji prasowej w Gdańsku Stokowiec.

Stokowiec nie ucieka od odpowiedzialności

Niespełna 49-letni szkoleniowiec zapewnia, że jego drużyna jest dobrze przygotowania do rundy rewanżowej.

„Potrzebny jest mocny fundament i myślę, że my ten fundament, w postaci dobrego przygotowania, posiadamy. Do całości trzeba jednak podejść szerzej. Z Lechii, która osiągnęła finał Pucharu Polski, odeszło 10 zawodników i liczyliśmy się z tym, że może to przynieść w efekcie sportowy spadek. I ten spadek sportowej jakości przyszedł teraz, ale musieliśmy odchudzić budżet i rozstać się z piłkarzami z wysokimi kontraktami, bo stabilizacja finansowa była i jest nam bardzo potrzebna” – wyjaśnił.

Stokowiec nie odżegnuje się od wyników biało-zielonych. Podkreśla, że jest odpowiedzialny za drużynę i za to, co się z nią obecnie dzieje.

„Wystawiałem pierś kiedy zdobywaliśmy Puchar Polski, byliśmy w czołówce ligi i wywalczyliśmy medal. Tak samo zachowuję się teraz, kiedy trzeba na siebie wziąć odpowiedzialność. Nie uciekam od niej. Rozumiem kibiców i ich rozgoryczenie, ponieważ sam jestem przejęty tą sytuacją. Dużo o tym myślę, ale kiedy wstaję rano, to spokojnie patrzę w lustro. Nie jestem gorszym trenerem niż wtedy, kiedy zaczynałem pracę w Lechii i kiedy sięgaliśmy po triumfy. Poświęcam tej pracy bardzo dużo czasu i energii. Myślę nawet, że teraz jestem trenerem bardziej doświadczonym o ten kryzys, który obecnie przechodzimy” – dodał.

Raków też w kryzysie

Szkoleniowiec Lechii przekonuje, że kiedy ją przejmował, czyli na początku marca 2018 roku, zespół znajdował się w zdecydowanie trudniejszej sytuacji.

„Wtedy drużyna wyglądała gorzej fizycznie, ale udało się to ułożyć i wyprowadzić ją na prostą. Sztuką jest się podnieść i myślę, że mam już takie doświadczenie. Pojawiają się pytania o moją dymisję, a najłatwiej jest zwolnić trenera. Jestem tylko człowiekiem i mam swoje emocje, jestem też ambitny, chciałbym wygrywać i chciałbym z Lechią osiągnąć jak najwięcej. Znam ten zespół najlepiej i uważam, że potrafię wyciągnąć go z dołka. Na pewno znajdujemy się w kryzysie, ale jestem pewien, że z niego wyjdziemy. Wierzę, że wyprowadzę Lechię z tych turbulencji” – podsumował.

Okazja do potwierdzenia tej deklaracji nadarzy się już w sobotę o godz. 20 w Bełchatowie, gdzie lechiści zmierzą się z trzecim w tabeli Rakowem, który przegrał dwa ostatnie ligowe mecze, ale w Pucharze Polski wyeliminował w środę Górnika Zabrze wygrywając 4:2. Pod koniec sierpnia podopieczni trenera Stokowca ulegli u siebie ekipie z Częstochowy 1:3.