Wynik ustalony został do przerwy, a udział w obu bramkach miał Flavio Paixao. W 24. minucie portugalski napastnik idealnie wyłożył piłkę Maciejowi Gajosowi, a w 41. minucie z bliska dobił uderzenie Josepha Ceesay’a.

Reklama

„Dobrze funkcjonowała cała ofensywa z Flavio na czele, który najpierw pracuje jako kapitan dla drużyny. Pole manewru zwiększy jeszcze powrót Łukasza Zwolińskiego, z czego bardzo się cieszę. Ostatnio powiedziałem, że więcej oczekuję od liderów i zawodników ofensywnych. Z tego jestem zadowolony, bo byliśmy konkretni, skuteczni i nie potrzebowaliśmy dużej liczby graczy, żeby atakować i się odkrywać. Stwarzaliśmy duże zagrożenie akcjami indywidualnymi” – przyznał Stokowiec.

Wyjątkowo niepocieszony był trener gości. Górnik nie wygrał z Lechią na wyjeździe od 2 czerwca 2013 roku – wtedy zabrzanie pod wodzą Adama Nawałki zwyciężyli w Gdańsku 2:0.

„W piłce wygrywa i przegrywa zespół. Na to składają się pojedynki z piłką i bez piłki. Nie wygrywaliśmy tych pojedynków, dlatego nie potrafiliśmy zrobić przewagi i nie dostarczaliśmy piłki do zawodników ofensywnych. Sytuacji było zbyt mało, aby myśleć o wywiezieniu trzech punktów. Szukamy optymalnych rozwiązań i stąd następują zmiany. Liczymy, że ustabilizujemy zarówno linię obrony, jak też pomocy, w grze defensywnej. Musimy pracować nie tylko indywidualnie, ale przede wszystkim jako zespół. Musimy się wzajemnie wspierać, nawet gdy piłka przejdzie, poprzez asekurację i zamykanie pola. Dzisiaj to nie zawsze nam się udawało” – ocenił Marcin Brosz.

Z kolei szkoleniowiec biało-zielonych nie ukrywał zadowolenia z tego jak funkcjonowała jego drużyna.

„Zagraliśmy z determinacją, tak jak ma grać Lechia – solidnie z tyłu, taktycznie zwarci i zdyscyplinowani, a z przodu z polotem i jakością. Gole padły po indywidualnych akcjach ze skrzydeł - będziemy tego pilnować, bo to jest najlepsze, co w tej chwili możemy zaprezentować. Zawodnicy trzymają się razem, widać poświęcenie, determinację i jedność. Każdy wykonuje swoje zadania, obrońcy bronią, napastnicy strzelają, zawodnicy ofensywni kreują sytuacje. Na to zwycięstwo zapracowała cała drużyna” – dodał trener gospodarzy.

Po kiepskim początku rundy wiosennej gdańszczanie powoli się odradzają. Lechiści przegrali 0:2 z Jagiellonią Białystok i zremisowali także na własnym stadionie z Wartą Poznań 1:1 oraz odpadli w 1/8 finału Pucharu Polski po wyjazdowej porażce 1:3 z pierwszoligową Puszczą Niepołomice, ale później pokonali w Bełchatowie Raków Częstochowa 1:0.

„Ostatnio dużo pracowaliśmy nad stroną mentalną i cieszę się, że udało mi się dotrzeć do głów piłkarzy. W tym tygodniu trenowaliśmy z uśmiechami na twarzach, bo piłka jest grą, która ma cieszyć zawodników i przede wszystkim kibiców. Powiedziałem wcześniej, że jesteśmy dobrze przygotowani i te mecze to potwierdzają. Jestem zadowolony, bo taką Lechię chcemy widzieć. Zagraliśmy mądrze i skutecznie, a mogliśmy strzelić jeszcze jedną bramkę. Potrzebna była nam zmiana mentalna, ale nie popadamy w hurraoptymizm” – podsumował Stokowiec.

Po tym zwycięstwie gdańszczanie tracą do Górnika tylko punkt. Lechistów czekają teraz dwa wyjazdowe mecze z beniaminkami – najpierw zmierzą się w Mielcu ze Stalą, a następnie w Bielsku-Białej z Podbeskidziem.

Wiadomo już, że z powodu żółtych kartek ze Stalą nie zagrają obrońca Bartosz Kopacz i pomocnik Kenneth Saief. Ponadto w końcówce konfrontacji z Górnikiem kontuzji nabawili się stoper Michał Nalepa i środkowy pomocnik Jarosław Kubicki.