Tym samym Lechia odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu, nie tracąc w dodatku w tych potyczkach bramki. Mielczanie pozostają na wiosnę bez wygranej, a w trzech meczach na własnym stadionie nie zdołali strzelić gola.

Reklama

W ekipie Stali za kartki nie mógł wystąpić środkowy pomocnik Grzegorz Tomasiewicz. Z większymi ubytkami musiał jednak sobie radzić szkoleniowiec przyjezdnych Piotr Stokowiec.

Z tego samego powodu do Mielca nie przyjechali obrońca Bartosz Kopacz i skrzydłowy Kenny Saief, a ponadto kontuzjowany jest stoper Michał Nalepa. Po raz pierwszy w tym roku zagrał Zwoliński, natomiast w wyjściowej „11” pojawił się przywrócony z rezerw chorwacki środkowy obrońca Mario Maloca.

45. minut pod dyktando gospodarzy

Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Stali i bramkarz gdańskiej drużyny nie mógł narzekać na brak pracy. Najbardziej we znaki dał mu się Petteri Forsell - Fin próbował zaskoczyć Słowaka już w 13. sekundzie, a następnie groźnie uderzał z dystansu w 22. i 26. minucie. Kuciak popisywał się jednak świetnymi interwencjami.

W pierwszej połowie gospodarze egzekwowali też siedem rzutów rożnych (w całym meczu 14, przy tylko dwóch rywali), po których kilka razy zakotłowało się w polu karnym Lechii.

Tymczasem po swoim jedynym kornerze w tej części gry zepchnięci do defensywy gdańszczanie objęli w 45. minucie prowadzenie. Najpierw bramkarz Stali Rafał Strączek poradził sobie z mocnym uderzeniem z dystansu Jana Biegańskiego, ale za chwilę piłka wróciła do pomocnika gości. Po błędzie De Amo Pereza Biegański podał do Zwolińskiego, który znalazł się sam przed golkiperem przeciwnika, minął go i skierował piłkę do pustej bramki.

Mielczanie twierdzili, że w tej sytuacji Zwoliński sfaulował Marcina Flisa, jednak po analizie VAR arbiter Łukasz Szczech uznał gola.

Kuciak zamurował bramkę

Do drugiej połowy gospodarze przystąpili z mniejszym animuszem i w 61. minucie biało-zieloni mogli zdobyć drugą bramkę, ale strzał Karola Fili przeszedł tuż obok słupka.

Z kolei sześć minut później bliscy szczęścia byli zawodnicy Stali, jednak na wysokości zadania ponownie stanął Kuciak. Po rzucie rożnym Słowak obronił najpierw główkę Aleksandra Kolewa, a następnie dobitkę Macieja Jankowskiego.

W 80. minucie po złym wybiciu Strączka piłkę przejął Zwoliński, ale nie zdecydował się zagrać do lepiej ustawionego Conrado i okazja została zaprzepaszczona.

W doliczonym czasie gospodarze zamknęli Lechię w jej polu karnym. W 94. minucie Kuciak obronił strzał z bliska Krystiana Getingera, a za chwilę Mateusz Matras trafił z 11 metrów w poprzeczkę. 120 sekund później golkiper gości przerzucił piłkę nad bramką po główce Łukasza Zjawińskiego.

Reklama

To głównie za sprawą Kuciaka gdańszczanie ponownie pokonali mielczan, bowiem 19. września triumfowali na własnym stadionie 4:2.

PGE FKS Stal Mielec - Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Łukasz Zwoliński (45)
Żółta kartka - PGE FKS Stal Mielec: Maciej Domański. Lechia Gdańsk: Kristers Tobers, Karol Fila
Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)
Mecz bez udziału publiczności
PGE FKS Stal Mielec: Rafał Strączek - Albin Granlund (69. Robert Dadok), De Amo Perez, Bożidar Czorbadżijski (79. Mateusz Mak), Marcin Flis, Krystian Getinger - Maciej Jankowski (79. Andreja Prokic), Maciej Domański, Mateusz Matras, Petteri Forsell - Aleksandyr Kolew (69. Łukasz Zjawiński)
Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Karol Fila, Kristers Tobers, Mario Maloca, Rafał Pietrzak - Joseph Ceesay (72. Conrado), Jan Biegański, Jarosław Kubicki, Maciej Gajos (88. Tomasz Makowski), Łukasz Zwoliński - Flavio Paixao