Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarzy Zagłębia żegnały gwizdy. To koniec Stokowca w Lubinie [WIDEO]

30 października 2022, 14:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piłkarz KGHM Zagłębia Lubin Mateusz Bartolewski (C) oraz Takuto Oshima (L) i Karol Knap (P) z Cracovii podczas meczu Ekstraklasy
<p>Piłkarz KGHM Zagłębia Lubin Mateusz Bartolewski (C) oraz Takuto Oshima (L) i Karol Knap (P) z Cracovii podczas meczu Ekstraklasy</p>/PAP
Zagłębie Lubin na własnym stadionie przegrało z Cracovią Kraków 0:2. Piłkarzy "Miedziowych" po ostatnim gwizdku sędziego żegnały gwizdy i wyzwiska. Trzecia porażka z rzędu oznacza najprawdopodobniej, że pracę na Dolnym Śląsku straci trener Piotr Stokowiec.

Oba zespoły do niedzielnego pojedynku przystąpiły z serią trzech meczów bez zwycięstwa i być może to miało wpływ na ich poczynania, bo grały bardzo ostrożnie i nie podejmowały zbyt dużego ryzyka. Optyczną przewagę miała na początku Cracovia, ale pierwsi sytuację bramkową wypracowali sobie gospodarze. Po kontrataku Filip Starzyński dośrodkował z prawej strony i piłka trafiła do wbiegającego Łukasza Łakomego, ale ten z kilku metrów trafił wprost w Karola Niemczyckiego.

Goście byli częściej przy piłce, ale sytuację bramkową wypracowali sobie dopiero wówczas, kiedy mieli okazję wyprowadzić kontratak. Szansę na trafienia do siatki miał Jewhen Konoplanka, ale źle trafił w piłkę i ta minęła bramkę. Była to najlepsza i właściwie jedyna okazja Cracovii w pierwszej połowie.

Bardziej aktywne w ofensywie było Zagłębie, ale też bez szaleństw. Po zamieszaniu w polu karnym z bliska do siatki piłkę skierował Jarosław Jach, ale był na spalonym. Kilka chwil później Starzyński uderzył z dystansu i trafił w słupek.

Druga połowa mogła się zacząć od gola dla Cracovii. Po ładnej akcji w dobrej sytuacji znalazł się Benjamin Kallman, ale piłka o centymetry minęła bramkę Zagłębia.

Nie była to zapowiedź zmiany obrazu meczu. Tempo gry nadal nie było najwyższe i pod bramkami działo się niewiele. Częściej przy piłce byli podopieczni trenera Piotra Stokowca, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe.

Oba zespoły czekały na błąd rywala i Cracovia doczekała się pierwsza. Zagłębie łatwo straciło piłkę na własnej połowie i goście znaleźli się w sytuacji trzech na dwóch, ale Otar Kakabadze trafił wprost w Kacpra Bieszczada. Chwilę później wyśmienitą sytuację mógł mieć Karol Knap, gdyby tylko opanował w polu karnym piłkę.

W myśl zasady "do trzech razy sztuka”, trzecia akcja gości w ciągu kilku minut przyniosła gola. Po dośrodkowaniu z prawej strony obrońcy Zagłębia zapomnieli o Kallmanie, który, niepilnowany, strzałem głową z bliska trafił do bramki.

Gol ożywił mecz. Zagłębie starało się mocniej zaatakować, ale na staraniach się kończyło, bo nie potrafiło wypracować sobie choćby jednej sytuacji bramkowej. To Cracovia była groźniejsza i stwarzała kolejne okazje. Do siatki mógł trafić Patryk Makuch, a chwilę później po zamieszaniu w polu karnym lubinian uratował słupek.

Losy meczu rozstrzygnął mocny, celny strzał Makucha, po którym Bieszczad drugi raz musiał sięgać po piłkę do siatki. Wszystko zaczęło się od fatalnego błędu w ustawieniu Gurama Giorbelidze, który zaledwie kilkanaście sekund wcześniej wszedł na boisko. Gruzin zupełnie odpuścił swoją stronę boiska i dzięki temu rywal mógł się znaleźć na czystej pozycji i to wykorzystał.

Zagłębie już się nie podźwignęło, poniosło trzecią porażkę z rzędu w lidze i to trzecią do zera. Przełamała się za to Cracovia i trzy punkty zdobyte w Lubinie pozwoliły jej awansować do górnej części tabeli.

KGHM Zagłębie Lubin – Cracovia Kraków 0:2 (0:0)
Bramki: 0:1 Benjamin Kallman (67-głową), 0:2 Patryk Makuch (86)
Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Bartosz Kopacz, Koki Hinokio; Cracovia Kraków: Cornel Rapa
KGHM Zagłębie Lubin: Kacper Bieszczad – Bartosz Kopacz, Aleks Ławniczak, Jarosław Jach, Mateusz Bartolewski (85. Guram Giorbelidze) – Bartłomiej Kłudka, Łukasz Łakomy, Filip Starzyński (70. Koki Hinokio), Marko Poletanovic (70. Tomasz Pieńko), Damjan Bohar (70. Kacper Chodyna) – Martin Doleżal (59. Rafał Adamski)
Cracovia Kraków: Karol Niemczycki - Cornel Rapa, Matej Rodin, Virgil Ghita - Otar Kakabadze, Karol Knap (68. Florian Loshaj), Takuto Oshima, Michal Siplak – Jewhen Konoplanka (84. Michał Rakoczy), Patryk Makuch - Benjamin Kallman (85. Filip Balaj)
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 4012

Autor: Mariusz Wiśniewski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz z wiedzy ogólnej. Wykształcenie wpłynie na wynik. Mniej niż 20/30 oznacza braki w edukacji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj