Wątpliwości wzbudziły ogromne stawki
Pracowników firmy bukmacherskiej w rozmowie z portalem sport.tvp.pl stwierdził, że w czasie zimowego okresu przygotowawczego około siedmiu sparingów z udziałem polskich drużyn mogło zostać ustawionych.
Dlaczego mężczyzna twierdzi, że mogło dojść do korupcji? Wszystkie te mecze były prawdopodobnie ustawione. Dobrze je przeanalizowałem i zaskoczyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, ogromne stawki, jakimi operowali gracze bukmacherscy, którzy przewidzieli wyniki spotkań. A po drugie zauważyłem, że w składach niektórych drużyn pojawili się testowani zawodnicy, którzy wcześniej grali w klubach znanych z ustawiania meczów w innych krajach. Ich celem było rozegrać kilka spotkań i szybko zniknąć - wyjaśnił pracownik firmy bukmacherskiej.
Tureccy sędziowie zamieszani w ustawianie meczów
Według rozmówcy sport.tvp.pl ustawianie wyników sparingów w Turcji to nic nowego. Dzieje się to co roku. Zamieszani są w to tamtejsi sędziowie, którzy często na boisku podejmują niezrozumiałe decyzje.
Pracownik firmy bukmacherskiej, do którego dotarł portal sport.tvp.pl podał konkretny przykłada, kiedy jego zdaniem arbitrzy w świadomy sposób wpłynęli na wynik spotkania. Jeden przypadek był wyjątkowo wyrazisty. Chodzi o sytuację z meczu Motoru Lublin z MTK Budapeszt. Od 55. minuty kursy na over 1.5 spadły do poziomu 1.2, podczas gdy lokalni bukmacherzy oferowali kurs 2.4. Karny dla MTK rozwiał wszelkie wątpliwości co do uczciwości prowadzenia meczu przez arbitra - stwierdził.
Rosjanie mieli wpływ na wyniki meczów Lecha i Widzewa
Mężczyzna wymienił jeszcze dwa konkretne sparingi z udziałem polskich drużyn, w których prawdopodobnie doszło do oszustwa. Widzew - Feronkeli (7:0). Ten mecz jest doskonałym przykładem ustawienia meczu przez rywala. Widzew prowadził 1:0, a rosyjscy i bałkańscy bukmacherzy ustawili linię goli na poziomie 6.5 przy kursie 1.2. Z kolei w Superbet, gdzie przecież nikt nie mógł początkowo wiedzieć, że mecz jest ustawiony, kurs na over 5.5 wynosił 3.5. To dawało jednoznaczny sygnał, że możemy spodziewać się co najmniej siedmiu goli w tym meczu - powiedział pracownik firmy bukmacherskiej.
Jego zdaniem rosyjscy bukmacherzy mieli również wpływ na mecz Lecha Poznań z Cukaricki Belgrad. Kursy wskazywały na co najmniej cztery gole. I rzeczywiście, tyle padło. Kibice Lecha bardzo cieszyli się z wysokiej wygranej. Szkoda, że nie przyjrzeli się, co robili zawodnicy z Belgradu przy straconych golach - zakończył.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.