W poprzedniej kolejce piłkarze Arsenalu przełamali się po serii trzech ligowych remisów, wygrywając na wyjeździe 2:1 z Bournemouth (Boruc był rezerwowym bramkarzem). W niedzielę pewnie pokonali lokalnego rywala i wyprzedzili go w tabeli, awansując na czwarte miejsce. Obie drużyny mają po 30 punktów i tracą osiem do prowadzącego Manchesteru City.

Reklama

Bohaterem spotkania był Pierre-Emerick Aubameyang. Gabończyk zdobył dwie bramki i z dziesięcioma trafieniami objął prowadzenie w klasyfikacji strzelców.

W Liverpoolu rozstrzygnięcie padło w 96. minucie w niezwykłych okolicznościach. Bramkarz gości i reprezentacji Anglii Jordan Pickford popełnił fatalny błąd. Zamiast odbić spadającą piłkę nad poprzeczką, skierował ją przed siebie, ta odbiła się od poprzeczki i spadła na głowę Belga Divocka Origiego.

Trener Liverpoolu Juergen Klopp bardzo ekspresyjnie cieszył się z prezentu. Po meczu przeprosił za swoje zachowanie.

"Muszę przeprosić. Nie chciałem okazać braku szacunku, ale nie mogłem się powstrzymać. Mecz przyniósł nieprawdopodobne emocje" - tłumaczył się niemiecki szkoleniowiec.

Drugi w tabeli Liverpool wciąż traci dwa punkty do Manchesteru City.

W sobotę lider wygrał na swoim stadionie z AFC Bournemouth 3:1. W drużynie gości były bramkarz reprezentacji Polski Artur Boruc oglądał mecz z ławki rezerwowych, podobnie jak w innych spotkaniach tego sezonu Premier League. Bronił mało skutecznie Bośniak Asmir Begovic.

Reklama