W piątkowy wieczór lider tabeli Liverpool pokonał na wyjeździe Wolverhampton Wanderers 2:0 i powiększył przewagę nad drugimi "The Citizens" do czterech punktów. "The Reds" mogli zatem w spokoju przyglądać się, jak w sobotę zaprezentuje się wicelider w konfrontacji ze sklasyfikowanym w dolnej połowie tabeli Crystal Palace.

Liverpoolowi musiało się podobać to, co zobaczył. Wprawdzie wszystko zaczęło się zgodnie z przewidywaniami od bramki gospodarzy - w 27. minucie do siatki trafił Niemiec Ilkay Guendogan - jednak później to goście przejęli inicjatywę. Kolejno na listę strzelców wpisali się Ghańczyk Jeffrey Schlupp (33.), Andros Townsend spektakularnym wolejem (35.) i Serb Luka Milivojevic z rzutu karnego (51.). Wynik ustalił Belg Kevin De Bruyne (85.).

"Zagraliśmy solidnie i stwarzaliśmy szanse, ale nie możemy w ten sposób prokurować rzutów karnych. Trzeba tego unikać. Rywale mieli trzy strzały i zdobyli trzy gole, taki jest futbol. Ta druga bramka była niesamowita" - przyznał trener Manchesteru City Josep Guardiola.

To pierwsza od 7 kwietnia ligowa porażka przed własną publicznością podopiecznych hiszpańskiego szkoleniowca. Z kolei Crystal Palace cieszyło się ze zwycięstwa na stadionie Manchesteru City po raz pierwszy od 1990 roku.

"To tak, jakbyśmy dostali trzy dodatkowe punkty. Byliśmy skoncentrowani i zdyscyplinowani. Trochę nam się poszczęściło, ale moi zawodnicy zasłużyli na to zwycięstwo i powinni być z siebie dumni" - ocenił trener gości Roy Hodgson.

"The Citizens" mają wciąż 44 punkty, a Liverpool zgromadził 48. Trzecie miejsce z dorobkiem 39 zajmuje Tottenham Hotspur, który w niedzielę zmierzy się w Liverpoolu z Evertonem (24).

Na czwartym miejscu sklasyfikowana jest Chelsea (37), która również niespodziewanie przegrała przed własną publicznością z Leicester City 0:1. Zwycięską bramkę zdobył w 51. minucie Jamie Vardy. Piłkarz gospodarzy Belg Eden Hazard w pierwszej połowie trafił w poprzeczkę, a w końcówce Hiszpan Marcos Alonso obił słupek.

Takim samym dorobkiem punktowym jak londyńczycy może pochwalić się ich lokalny rywal Arsenal, który wygrał u siebie z Burnley 3:1. Dwa gole dla "Kanonierów" zdobył Pierre-Emerick Aubameyang i to Gabończyk jest teraz liderem klasyfikacji strzelców Premier League z 12 trafieniami. O jedno mniej ma Egipcjanin Mohamed Salah z Liverpoolu.

Ze zmiennym szczęściem radziły sobie w sobotę drużyny Polaków. Po czterech kolejnych zwycięstwach West Ham United Fabiańskiego został zatrzymany przez Watford - przegrał u siebie 0:2. Polski bramkarz został pokonany z rzutu karnego wykonywanego przez Troya Deeneya (30.) oraz po strzale Gerarda Deulofeu (87.). Fabiański obronił łącznie trzy strzały, w tym w efektowny sposób próbę Francuza Abdoulaye'a Doucoure w drugiej połowie.

Zwycięstwo - trzecie w sezonie - odniósł za to Southampton, który wygrał na wyjeździe z Huddersfield Town 3:1. Bednarek rozegrał cały mecz. Dzięki wywalczonym w sobotę punktom "Święci" wydostali się ze strefy spadkowej, natomiast rywale są na 19. miejscu z takim samym dorobkiem punktowym, jak ostatnia ekipa Fulham. Londyńczycy zremisowali bezbramkowo na stadionie rywala z Newcastle United.

O 18.30 rozpoczęło się spotkanie Cardiff City z Manchesterem United w Walii. Na ławce trenerskiej gości debiutuje Norweg Ole Gunnar Solskjaer.