W pierwszej kolejce Ligue 1, gdy broniący tytułu piłkarze z Paryża pewnie pokonali Nimes 3:0, kibice skandowali obraźliwe hasła i wywieszali transparenty, z których najłagodniejsze kazały Neymarowi "się wynosić". Brazylijczyk miał wcześniej powiedzieć kolegom, że nie chce już mieszkać ani grać w stolicy Francji, czego publiczność nie chce mu wybaczyć.

Według mediów sprowadzeniem go zainteresowane są oba najlepsze kluby w Hiszpanii. 27-letni napastnik może wrócić do Barcelony, skąd odszedł w kontrowersyjnych okolicznościach do PSG w 2017 roku za rekordową do tej pory kwotę 222 milionów euro. W swoim składzie widzi go także francuski trener Realu Madryt Zinedine Zidane.

Niezależnie od tego, gdzie Brazylijczyk trafi, wydaje się, że znacznie większe wyzwanie czeka w tym sezonie "Królewskich". W poprzednim zajęli dopiero trzecie miejsce i mieli ośmiopunktową stratę do lokalnego rywala - Atletico. Od "Dumy Katalonii", która po raz drugi z rzędu wywalczyła mistrzostwo, mieli aż o 19 "oczek" mniej.

Jeśli nie Neymar, Barcelonie w obronie tytułu ma pomóc sprowadzony za 120 milionów euro z Atletico francuski napastnik Antoine Griezmann. Ma on być trzecim elementem trio, którego filarami od lat są Argentyńczyk Lionel Messi, król strzelców poprzedniego sezonu, oraz Urugwajczyk Luis Suarez.

"Jesteśmy zadowoleni z tego, co nam podarował dotychczas. Jego sposób poruszania się po boisku daje nam dużo możliwości, do tego ciężko pracuje przy odbiorze piłki" - powiedział o Griezmannie trener Ernesto Valverde, po tym jak jego podopieczni pokonali Napoli 4:0 w towarzyskim meczu.

Ofensywne trio miał wcześniej uzupełnić Brazylijczyk Philippe Coutinho czy Francuz Ousmane Dembele, ale pierwszy zawodził i był krytykowany przez kibiców, drugi natomiast wiele miesięcy opuścił z powodu różnych urazów.

Kolejnym ważny transferem Barcelony był sprowadzony z Ajaxu Amsterdam 22-letni Holender Frenkie de Jong. "Duma Katalonii" zapłaciła za niego półfinalistom poprzedniej edycji Ligi Mistrzów 75 milionów euro.

Kluczem do sukcesu Realu ma być przede wszystkim sprowadzony z Chelsea Londyn Belg Eden Hazard, ale też skuteczny napastnik Eintrachtu Frankfurt w minionym sezonie Serb Luka Jovic czy 21-letni brazylijski obrońca Eder Militao z FC Porto. Nie wiadomo, jak potoczą się losy Walijczyka Garetha Bale'a, który w minionym sezonie nie cieszył się zaufaniem kibiców, oraz powracającego z wypożyczenia do Bayernu Monachium Kolumbijczyka Jamesa Rodrigueza.

W czasie okienka transferowego nie próżnuje też Atletico Madryt. Stołeczny klub sprowadził przede wszystkim Joao Felixa z Benfiki Lizbona za 126 milionów euro. 19-letni Portugalczyk już porównywany jest ze swoim o 15 lat starszym rodakiem Cristiano Ronaldo. Felix ma być następcą Francuza Antoine'a Griezmanna, który za 120 mln trafił do Barcelony.

"Nawet Messi nie jest w stanie przyćmić Felixa" - oceniono w gazecie "Marca".

Atletico pozyskało też m.in. dobrze spisującego się dotychczas w Tottenhamie Hotspur prawego obrońcę Kierana Trippiera. Klub opuścili za to tacy zawodnicy, jak pomocnik Rodri, obrońcy Lucas Hernandez, Filipe Luis czy Diego Godin, który był filarem defensywy tego zespołu przez prawie dekadę.

Wiele wskazuje na to, że argentyński trener Diego Simeone zamierza w tym sezonie poświęcić grę w obronie, z której jego klub słynął przez kilka lat, na korzyść bardziej ofensywnego stylu gry.

"Trener ustawiał nas w formacji 4-3-3, zależy mu na częstszych atakach i dłuższym utrzymywaniu się przy piłce. To zupełnie odnowiony zespół. Zostało w nim bardzo niewielu zawodników, którzy byli w klubie, kiedy Simeone tu przybył. Nowi mają dużo pokory i są gotowi na ciężką pracę" - zapewnił pomocnik Koke w trakcie okresu przygotowawczego.

W pierwszej kolejce Barcelona zmierzy się na wyjeździe z Athletic Bilbao w piątek o 21, Real Madryt powalczy w Vigo z Celtą w sobotę o 17, natomiast Atletico podejmie Getafe w niedzielę o 22.