W kadrze SD Eibar na to spotkanie nie było reprezentanta Polski Damiana Kądziora.

Reklama

Po niespełna kwadransie goście prowadzili już 2:0 - po golach Francuza Karima Benzemy i Chorwata Luki Modrica. Wprawdzie w 28. minucie kontaktową bramkę po efektownym strzale z dystansu zdobył Kike, lecz ostatecznie słowo należało do Realu. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Lucas Vazquez.

Bohaterem spotkania był Benzema, który oprócz gola zaliczył również dwie asysty. Nic więc dziwnego, że trener Zinedine Zidane znów bardzo chwalił swojego rodaka.

"On jest decydujący (jego obecność na boisku - PAP). To, co robi, jest fenomenalne. Nie tylko pod względem zdobywanych bramek. Powtarzam się co do Karima, ale on daje nam możliwość +jasnowidzenia+ w grze. Jest bardzo ważny" - przyznał szkoleniowiec mistrzów Hiszpanii.

"Dzisiejszy mecz był świetny, ale żeby rozegrać wspaniałe spotkanie, potrzebne są dwie drużyny. Eibar też miało swoje dobre momenty. Myślę jednak, że ogólnie kontrolowaliśmy mecz i zasłużyliśmy na to zwycięstwo" - dodał.

Ostatnie tygodnie są bardzo udane dla krytykowanego wcześniej Realu. Drużyna Zidane'a wygrała cztery spotkania z rzędu w Primera Division (m.in. 2:0 z Atletico Madryt), na dodatek pokonała w Lidze Mistrzów Borussię Moenchengladbach 2:0, zapewniając sobie awans do 1/8 finału.

Real zgromadził 29 punktów, podobnie jak Atletico. Lider, który wygrał dzień wcześniej u siebie z Elche 3:1, ma jeszcze dwa spotkania zaległe.

Również w sobotę, w ciekawie zapowiadającym się spotkaniu, piąta obecnie Barcelona zremisowała u siebie z Valencią 2:2. Jedną z bramek dla gospodarzy zdobył Lionel Messi. Był to 643. gol Argentyńczyka dla "Dumy Katalonii". Równie często dla jednego klubu - Santosu - trafiał tylko Pele.

Słynny Brazylijczyk pogratulował Messiemu wyrównania jego rekordu.