Bramki dla Evertonu zdobyli Brazylijczyk Richarlison już w 3. minucie oraz Islandczyk Gylfi Sigurdsson z rzutu karnego w końcówce spotkania.

Reklama

Niesamowite uczucie, po przyjeździe tutaj przez te wszystkie lata. Było ciężko. Kiedy mieszka się w tym mieście ponad 10 lat, było to trudne do zniesienia. To zwycięstwo w meczu z mistrzem, więc jesteśmy zachwyceni - przyznał wieloletni kapitan Seamus Coleman, który gra w Evertonie od 2009 roku.

"The Reds" tylko przez pierwszą część sezonu prezentowali mistrzowską formę. Z ostatnich jedenastu meczów w Premier League wygrali zaledwie dwa, a w czterech ostatnich ponieśli porażki. To również czwarta z rzędu porażka u siebie Liverpoolu.

Ten zespół nie przegrał czterech domowych meczów z rzędu w lidze od 1923 roku. Podopieczni Juergena Kloppa z 40 punktami zajmują dopiero szóste miejsce. Plasujący się lokatę niżej Everton ma taki sam dorobek punktowy, ale jeden mecz zaległy. Złą informacją dla mistrzów Anglii jest także kolejna kontuzja w zespole, tym razem Jordana Hendersona, który został zmieniony w 30. minucie.

Pocieszeniem dla fanów Liverpoolu może być jedynie postawa drużyny w Lidze Mistrzów. W pierwszym meczu 1/8 finału piłkarze Kloppa pokonali półfinalistę poprzedniej edycji RB Lipsk 2:0.

W jednym z wcześniejszych sobotnich spotkań trzynasty w tabeli Southampton FC Jana Bednarka zremisował u siebie z czwartą Chelsea Londyn 1:1. Polski obrońca rozegrał całe spotkanie.

Manchester City (56 pkt), który prowadzi w tabeli z 10-punktową przewagą nad lokalnym rywalem - United oraz Leicester City, zagra w niedzielę w Londynie z Arsenalem. Przeciwnikiem "Czerwonych Diabłów" będzie tego dnia Newcastle United, a ekipa z Leicester zmierzy się z Aston Villą.