Jak poinformował we wtorek barceloński dziennik “Sport”, nawet jeśli we wtorkowym spotkaniu “Dumy Katalonii” przeciwko Interowi Miami pojawi się polski napastnik, to debiut Lewandowskiego odbędzie się bez obecności na ławce szkoleniowej trenera Xaviego Hernandeza.
Brat Xaviego prowadzi treningi
Z ustaleń gazety wynika, że poniedziałkowy trening poprowadził brat szkoleniowca, Oscar Hernandez, a przylot Xaviego do USA stoi pod znakiem zapytania z powodu braku pozwolenia przez amerykańską administrację na lądowanie Hiszpana w Stanach Zjednoczonych.
“Sport” utrzymuje, że problem stanowi paszport Xaviego, który przed objęciem posady trenera FC Barcelona kierował katarskim klubem As Sadd, i z którym kilkakrotnie podróżował do Iranu. Osoby, które przebywały w tym kraju, jak przypomina gazeta, są poddawane rygorystycznym procedurom przed wylotem do USA.
Nie ma trenera, jest prezes
Tymczasem według dziennika “Marca” Lewandowski odbył w poniedziałek w ośrodku szkoleniowym w Miami, gdzie przebywa Barca, trening indywidualny w sali gimnastycznej.
Madrycki dziennik zaznaczył, że odwołana w poniedziałek prezentacja Lewandowskiego jako zawodnika katalońskiego klubu powinna odbyć się we wtorek. Odnotował, że pomimo nieobecności na uroczystości Xaviego na wydarzeniu nie zabraknie prezesa Barcelony Joana Laporty.
"Lewy" zgodził się na mniejsze zarobki
We wtorek w rozmowie z telewizją TUDN Laporta powiedział, że “Duma Katalonii” walczyła o polskiego napastnika z Paris Saint-Germain oraz z londyńską Chelsea. Przyznał, że klub postawił na “Lewego” z powodu jego wysokich umiejętności strzeleckich.
Prezes klubu umniejszył znaczenie wieku piłkarza, który niebawem skończy 34 lata, zaznaczając, że “Robert dba o siebie” i ma żonę, która jest specjalistką ds. dietetyki.
Laporta wyraził szacunek dla postawy polskiego napastnika, “który musiał wytrzymać dużą presję ze strony Bayernu Monachium”, aby grać w FC Barcelona i “zdecydował się zarabiać mniej”.
Marcin Zatyka
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
